okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2008 >> 5/2008 >> Rower wprowadził na salony

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Marcin Hyła


Rower wprowadził na salony

Ewa Nowaczyk
Rowerem wszędzie jest blisko – mówi Marcin Hyła

Uważa rower za jeden z najgenialniejszych wynalazków ludzkości. Nie hałasuje, nie truje i daje nieprawdopodobne możliwości przemieszczania się. Marcin Hyła za cel postawił sobie zrobienie z Polski kraju przyjaznego rowerzystom. Dwa koła wprowadził na salony. Jest koordynatorem sieci „Miasta dla rowerów”, autorem strony www.rowery.org.pl i organizatorem wielu rowerowych projektów.

Marcin Hyła, dla przyjaciół Cinek, urodził się w 1968 roku. Mieszka w Krakowie. Jest autorem książki „Miasta dla rowerów, nie dla samochodów” i strony internetowej www.rowery.org.pl. Przez ostatnie 15 lat ze zwykłego rowerzysty stał się – jak mówi – tłumaczem rowerowym, który wyjaśnia innym, dlaczego hasło „miasta dla rowerów” ma przyszłość.
Choć przez niektórych jest uznawany za rowerowego guru od spraw miejskich, sam za takiego się nie uważa. Od 1997 roku dyskutuje w internecie na grupie pl.rec.rowery.
Pierwszy rower dostał w latach 70. XX wieku jako kilkuletni chłopiec. – To był rower dziecięcy marki Uniwersal – wspomina Marcin Hyła.
– Uczyłem się na nim jeździć bez bocznych kółek, lecz z pomocą przymocowanego z tyłu kija, za który trzymali mnie mój ojciec i dziadek – dodaje. Następne były rowery Pelikan i Wigry 3, któremu wciąż spadał łańcuch i żaden majster nic na to nie potrafił poradzić. Miał około 12 lat, gdy rower zniknął mu z horyzontu.
Wielki rowerowy come back nastąpił w czasie studiów, około 1992 roku. –Na dwa kółka wsiadłem z lenistwa, bo nie chciało mi się przez godzinę wracać do domu na piechotę z Kopca Kościuszki, gdzie przesiadywałem ze znajomymi. Rowerem było szybciej i łatwiej. W tym samym czasie na imprezie trzeba było pójść po piwo. Był też rower, więc pojechałem. Wróciłem po 15 minutach, a szedłbym pewnie z godzinę. I wtedy właśnie odkryłem rower jako doskonały środek transportu – mówi.
Powrót na rower zbiegł się z upadkiem komunizmu i nastaniem tzw. wolnego rynku. Powstały pierwsze sklepy rowerowe, modne stały się rowery górskie. Hyła także kupił „górala”. – To wszystko zbiegło się z czasem niesamowitej aktywności społecznej. Zacząłem działać w środowiskach alternatywnych – opowiada.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Tomasz Dębiec