okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2011 >> Pływające rowery

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Żuławy Wiślane


Pływające rowery

Jacek Gut
Na Kanale Jagiellońskim

Kilka lat temu, kiedy szukałem pomysłu na ciekawe wakacje połączone z eskapadami rowerowymi, zainspirowała mnie propozycja rejsów pływającymi kempingami na rzekach Niemiec, Belgii, Holandii i Francji. Minęło kilka lat – i oto na ubiegłorocznych targach turystycznych w Poznaniu moją uwagę przykuł w pełni wyposażony, wraz z rowerami, jacht motorowy. Decyzja była szybka i konkretna – pływamy i pedałujemy po Żuławach.

Żuławy Wiślane – najmłodsza kraina geograficzna Polski – ma największą w kraju gęstość sieci rzecznej: naturalną i sztuczną. Obejmuje ponad 3,5 tysiąca kilometrów kanałów i 11 tysięcy kilometrów rowów melioracyjnych. Kraj na wodzie – plątanina śluz, mostów zwodzonych, hydrotechnicznych zabytków, wiatraków, rzek, kanałów i wszechogarniającej wody – stał się inspiracją naszego tygodniowego wyjazdu.
Uroda Żuław, delty Wisły, jest ukryta. To najmłodszy skrawek polskiego lądu, będący dziełem morza, rzeki, wiatru i człowieka. Osią łączącą te wszystkie elementy jest... woda. A Wisła to ponoć ostatnia w Europie tak duża dzika, nieuregulowana rzeka.
Po ośmiu miesiącach logistycznych przygotowań naszego teamu (Sekcji Turystyki Rowerowej przy Klubie Sportowym „Pocztowiec” Poznań), niecierpliwego oczekiwania, zaledwie kilku godzinach szkolenia i dzięki liberalizacji przepisów o żegludze rzecznej, taki laik jak ja stał się kapitanem dziesięciometrowego houseboata, czyli prostego w obsłudze (nie są wymagane jakiekolwiek uprawnienia) jachtu motorowego. Strategia była jasno sprecyzowana. Rano i wieczorem pływamy, natomiast za dnia penetrujemy region na rowerach. Z poziomu wody Żuławy to zupełnie inny świat. To niezwykle barwna mozaika stworzona przez wodę i przyrodę.
Wyprawę inaugurujemy w Rybinie, skąd płyniemy Wisłą Królewiecką do Sztutowa, gdzie cumujemy jacht i przesiadamy się na rowery.
Trasa naszej eskapady zahacza o Kąty Rybackie i kameralne Muzeum Zalewu Wiślanego. Miejscowość usłana jest rozmaitego typu punktami gastronomicznymi, oferującymi na różne sposoby podawane ryby, a i sklep rybacki proponuje bogactwo świeżej ryby. Zakupiliśmy enigmatyczną molwę, która okazała się prawdziwym szlagierem podczas wieczornego grilla.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jacek Gut