okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2011 >> Twardziele nigdy się nie wycofują

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Afryka Nowaka. Etap XXI – Polska


Twardziele nigdy się nie wycofują

Kamila Kielar
Naprawianie po drodze sprzętu (o ile tylko nie jest zbyt częste) nadaje tylko smaku rowerowym wyprawom

Czy po przejechaniu Afryki na rowerze jazda jednośladem przez Polskę może czymś zaskoczyć? Czy po całkowitym przemoknięciu w porze deszczowej w dżungli, wyschnięciu na wiór na Saharze, jedzeniu tego, co przypełznie, odwiedzaniu afrykańskich wiosek czy oglądaniu piramid – może coś jeszcze zadziwić, jedzenie smakować, burza przemoczyć, a ludzie okażą się bardziej gościnni… i to w Polsce?

Okazuje się, że jak najbardziej. Nawet najwięksi afrykonowakowi (tak nazwaliśmy uczestników sztafety „Afryka Nowaka”) wyjadacze, którzy pojawili się choć na jeden dzień specjalnego XXI etapu sztafety po Polsce i Ukrainie, nie mogli wyjść z podziwu, że tak niebanalny wyjazd można zrobić tak blisko domu.
Jest leniwy sierpniowy dzień. Lato manifestuje swoją obecność w pełni, las pachnie żywicą, słońce prześwietla liście Puszczy Noteckiej, nawet owadom nie chce się latać. Ten niemal doskonały bezruch przecina szybko mały peleton. Raz, dwa, trzy… dziesięć, rower za rowerem, wznosząc pył na suchej ścieżce, zakłócając zastój, ciszę wypełniając śmiechem i okrzykiem „skręcamy w lewo do wilków!”. Właśnie rozpoczęliśmy kolejny etap „Afryki Nowaka”.
Przygotowanie etapu specjalnego stało się koniecznością, ale szybko z planu B zrobiła się całkiem poważna przygoda. Z powodu wysokich temperatur na Saharze nie mógł wystartować etap na wielbłądach przez Niger, bowiem nikt nie chciał nam wypożyczyć zwierząt w tym terminie. Żeby jednak nie przerywać sztafety w oczekiwaniu na bardziej sprzyjające warunki pogodowe, postanowiliśmy przerzucić sztafetę na tereny II Rzeczpospolitej, po których Nowak jeździł bardzo dużo w latach 20., przygotowując się i zbierając fundusze do podróży afrykańskiej.
Inauguracja etapu to oczywiście Boruszyn – tu pasjonaci Nowaka pojawiali się już parokrotnie. Nie wyobrażaliśmy sobie innego miejsca na start niż sympatyczna wioska niedaleko Poznania, gdzie Nowak mieszkał ze swoją rodziną i skąd wyruszył do Afryki. Nie wyobrażaliśmy sobie startować bez błogosławieństwa zarażonego Nowakiem sołtysa wsi – Romana Klewenhagena – i pani Loni, cudownie pozytywnej fanki naszego projektu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Kamila Kielar