okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2011 >> Skandalista rowerzysta

nowości

SPD klasycznie

Ci, którym nie w smak sportowe, plastikowe i ekstrawaganckie modele, znajdą w ofercie włoskiego producenta prawdziwą perełkę, jeśli... »

Minimalistyczny i dynamometryczny

Klucze dynamometryczne zwykle są na tyle duże, że nie da się ich zabrać ze sobą w podróż. Niemiecka marka Topeak znalazła jednak na to... »

Truskaweczka

Polska marka Martombike zaprezentowała w kolekcji na 2019 rok damską, bardzo dopasowaną koszulkę kolarską z delikatnym, ale wyraźnym... »

Elektroniczna dwunastka „Campy”

Campagnolo – włoski producent osprzętu do rowerów szosowych wprowadza w końcu elektroniczny wariant swojej topowej, 12-rzędowej... »

Siodełko dedykowane

Rozbawił mnie jeden z producentów siodełek rowerowych – znana i szanowana marka San Marco, która zaprezentowała siodełko... »

Panzerna wkładka

Na polskim rynku pojawiła się właśnie hiszpańska marka Panzer, specjalizująca się w produkcji elastycznych wkładek do opon. Produkt... »

poradniki

Świadoma jazda

Obok lampki i dzwonka to najczęściej montowany element na kierownicy roweru. Wskaże prędkość, przejechany dystans i niekiedy nawet drogę do... »

Jak efektywnie wykorzystać wspomaganie

Pamiętamy, jak to było, gdy uczyliśmy się jazdy na rowerze. Jedni wcześniej, inni później, ale wszyscy zaczynaliśmy z podobnymi... »

W cztery oczy >> Jerzy Bożyk


Skandalista rowerzysta

Z Jerzym Bożykiem, jazzmanem, pianistą, autorem kontrowersyjnych tekstów piosenek, przewodnikiem górskim i niepełnosprawnym cyklistą poruszają
Nad Rudawą, w drodze do domu

Trudno byłoby Panu obejść się bez roweru?
– Nie mógłbym bez niego normalnie funkcjonować. Trójkołowiec zastępuje mi nogi, które straciłem.

Jak to się stało?

– Miażdżyca naczyń. Wszystko zaczęło się od niewinnego zranienia, które nie chciało się goić. Potem wdał się w nie gronkowiec, żaden antybiotyk nie zadziałał. Lewą nogę amputowano mi powyżej kolana w 2005 roku, a prawą poniżej, dwa lata później, na obu mam teraz protezy. W pewien sposób wszystkiemu winny jest rower, bo obydwa pechowe upadki wydarzyły się w czasach, gdy jednoślad zastępował mi komunikację miejską. Po raz pierwszy przewróciłem się na oblodzonej ulicy w Krakowie, a potem w Dolinie Będkowskiej. Można zatem powiedzieć, że najpierw przez rower straciłem nogi, a później – dzięki rowerowi – odzyskałem.

Mój Boże! Przecież wielu z nas przewróciło się podczas jazdy, niekiedy kalecząc się przy tym, lecz te upadki nigdy nie miały tak dramatycznego finału!

– To jakaś moja przypadłość genetyczna, która nasiliła się z wiekiem. Nie uniknąłbym amputacji, niezależnie od tego, czy zraniłbym się, spadając z roweru, czy ze schodów.

Widuję Pana jeżdżącego na rowerze po Krakowie przez cały rok.

– Mam terenowe opony, żadna pogoda mnie nie zatrzyma. Bywam także w wielu innych miastach. Skuter inwalidzki do pociągu się nie mieści, a trójkołowiec bez problemu. Natomiast niestety do autobusu nie mogę go już zabrać, bo luki bagażowe są zbyt małe.

Czy przed wypadkiem też jeździł Pan tak dużo na rowerze?

– Tak, jednoślady zawsze były mi bardzo bliskie, miałem kilka motorów i mnóstwo rowerów. Jestem przewodnikiem PTTK, jeszcze przed amputacją zdarzało mi się prowadzić wycieczki piesze, jadąc na rowerze.

Czy to nie nazbyt trudne?

– Da się, już to sprawdziłem. Na wiosnę poprowadziłem w ten sposób dwie wycieczki. Nie górskie, rzecz jasna, lecz szlakami Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Po leśnych ścieżkach poruszam się równie sprawnie jak ludzie zdrowi. Oni używają nóg, a ja roweru. Poza tym nic nas nie różni.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jakub Terakowski