okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2011 >> 10/2011 >> Śladami prawosławia

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wyprawa numeru >> przez Bałkany do Aten


Śladami prawosławia

Jakub Rybicki
Grecja. Bliskość celu nas uskrzydla. Przelot nad zalewem MornosWięcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

Nadeszło lato, czas wycieczek rowerowych bliższych i dalszych. Od dłuższego czasu planowaliśmy z Joachimem i Pawłem naszą najdłuższą dotąd wyprawę, w stronę półwyspu Peloponez. Żeby było ciekawiej, postanowiliśmy przejechać kraje prawosławne, nazywając naszą eskapadę: śladami prawosławia.

Zaręczam jednak, że po drodze oglądaliśmy nie tylko cerkwie. Wyprawa miała zatem prowadzić przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Macedonię, Albanię (wyjątek od prawosławnej reguły, ale żal się nie zatrzymać) i Grecję. Na trasę liczącą 3000 kilometrów przeznaczyliśmy miesiąc z tygodniowym okładem. Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem…
Piękne plany pokrzyżowała nieco moja praca magisterska. Pod jej zgubnym wpływem zdecydowałem się na spontaniczny wyjazd na Krym, byle dalej od niej. Nie zorientowałem się jednak, że pokrywał się on ze startem wyprawy. Wszystko przez to, że skupiałem się głównie na pisaniu… Joachim i Wicher (tak potocznie nazywamy Pawła z racji zawrotnych prędkości, jakie osiąga na zjazdach) nie bez racji nie zgodzili się uelastycznić daty wyjazdu. Cóż było robić – zaraz po powrocie z Ukrainy musiałem wracać... na Ukrainę.
Ten karkołomny manewr kosztował mnie cztery dni straty w porównaniu z kolegami. W Przemyślu rozpocząłem szaleńczą gonitwę. Oczywiście, ledwo co przekroczyłem rogatki miasta, niczym w tanim filmie spadł ulewny deszcz. Niezrażony, pedałowałem dzielnie po księżycowych drogach zachodnich rubieży Ukrainy. Księżycowych, bo usłanych gęsto mniejszymi i większymi kraterami. Jazda po nich przypominała bardziej slalom gigant, a zjazdy wymagały kwalifikacji kierowcy rajdowego. Przy dużej prędkości każda dziura może oznaczać kraksę stulecia.
Ukraina to bardzo ciekawy kraj, a stosunek jej mieszkańców do otaczającego świata jest często cudownie stoicki. Gdy przedzierałem się przez wyjątkowo, nawet jak na tamtejsze standardy, zniszczony odcinek czegoś, co za czasów radzieckich zapewne było asfaltem, minął mnie duży peugeot. Po chwili jednak zwolnił, dostosowując się do mojego tempa, najwyraźniej w trosce o zawieszenie. W pewnym momencie z auta wyskoczył pies.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jakub Rybicki
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164