okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2011 >> 9/2011 >> Protagonista

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wspomnienie >> Zbigniew Boroński (1934-2011)


Protagonista

Ze Zbigniewem Borońskim rozmawiał Andrzej Kaleniewicz
Zbigniew Boroński był prekursorem znakowania szlaków rowerowych w Polsce

Zbigniew Boroński był członkiem Komisji Turystyki Rowerowej ZG PTTK, twórcą instrukcji znakarskiej dla rowerzystów oraz inicjatorem i opiekunem polskiego odcinka międzynarodowego szlaku R-1 z Calais do Sankt Petersburga.

Panie Zbigniewie, skąd wzięło się zainteresowanie akurat turystyką rowerową?

– Można powiedzieć, że przez przypadek. Ogólne zamiłowanie do turystyki wzięło się z działalności w harcerstwie. Niezbyt długiej, ponieważ po wojnie harcerstwo w postaci wywodzącej się z tradycji przedwojennej zostało zdelegalizowane. W Bydgoszczy, leżącej nad Brdą, moim naturalnym wyborem była turystyka kajakowa i gdyby nie Krystyna Stalmach, która namówiła mnie na rowerowe jednodniówki, kto wie, czy dziś byłbym w ogóle kojarzony z rowerami. Potem poszło już szybko. Mój pierwszy rajd rowerowy odbył się na trasie Bydgoszcz – Piła – Chodzież – Żnin – Bydgoszcz.

I tu przechodzimy do głównego wątku naszej rozmowy, czyli szlaku R-1.

– Na początku lat 90. nawiązałem kontakt z inżynierem Georgiem Marquardtem z Niemiec, który wcześniej brał udział w tworzeniu sieci dróg i szlaków rowerowych w Północnej Nadrenii-Westfalii. Już wtedy interesował się ideą przebiegu szlaku rowerowego, który mógłby połączyć kraje północnej części Europy: Francję, Holandię, Niemcy, Polskę, republiki nadbałtyckie oraz Rosję. W 1995 roku napisał do Polskiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Kolonii list, który trafił do moich rąk wraz z rekomendacją niemieckiego ADFC (Allgemeiner Deutscher Fahrrad-Club). Inżynier Marquardt pytał w nim, czy Polska włączy się w tworzenie szlaku rowerowego z Niemiec przez Polskę do krajów nadbałtyckich i Rosji. Pismo było co prawda skierowane do Polskiego Związku Kolarskiego, ale było naturalne, że odbiorcą powinien być PTTK. Jako jedyny członek ZG PTTK z północnej Polski – bo tutaj szlak miał prowadzić – zostałem poproszony o opinię na temat tego pomysłu. Cóż było robić. Wsiadłem na rower, przejechałem potencjalny jeszcze wtedy i tylko z grubsza zarysowany szlak w jedną i drugą stronę i odpisałem, że po drobnych poprawkach idea trasy jest właściwa, i że jest to sprawa przyszłościowa.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Andrzej Kaleniewicz