okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2011 >> Z dziećmi na poziomki

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dolina Baryczy


Z dziećmi na poziomki

Lucyna Czajkowska
Polne drogi szybko usypiają pasażerki przyczepki

W zeszłym roku, kiedy nasze córki skończyły trzy miesiące, zaczęliśmy je zabierać na wycieczki rowerowe. Po ukończonym roczku nasze szczęścia w ciągu dnia śpią tylko trzy godziny, wszystko je interesuje… Jak będzie wyglądał z nimi dzień rowerowy? By to sprawdzić, wybraliśmy Dolinę Baryczy.

Rowerowanie z tak małymi dziećmi jest o tyle proste, że nie licząc przerw na karmienie i przewijanie, prawie cały czas śpią. Oczywiście na samym początku, dbając o ich bezpieczeństwo i wygodę, zainwestowaliśmy w dobrą przyczepkę rowerową. Nie chciało nam się na jedną noc zabierać namiotu. Usiadłam nad mapą, wymyśliłam trasę w kształcie ósemki i w internecie znalazłam nocleg. Ostateczną decyzję o wyjeździe uwarunkowaliśmy pogodą. W sobotni poranek powitało nas słońce, więc zaczęliśmy się pakować. Wyjście z domu z rocznymi bliźniakami to nie jest taka prosta sprawa. Poznań opuszczaliśmy o 12. Po przyjeździe do Sułowa szybkie wypakowanie bagaży z samochodu, przewijanie, karmienie i wyjazd z ośrodka. Od razu skróciliśmy zaplanowaną na ten dzień trasę, bo chcieliśmy wykąpać Marysię i Madzię najpóźniej o godzinie 19. Na pedałowanie zostały nam więc tylko trzy i pół godziny.
Po wyjeździe z ośrodka skierowaliśmy się w lewo i po około półtora kilometra dotarliśmy do drogi na Trzebnicę. Wjechaliśmy po niej na szlak prowadzący do jednej z części rezerwatu Stawy Milickie. Aż do miejscowości Łąki trasa biegnie wzdłuż kanału łączącego Barycz ze stawem Grabówka Duża. Po trzech kilometrach wiedzieliśmy już, skąd wzięła się nazwa wsi. Zgubiliśmy drogę i skręciliśmy w polną dróżkę. Mijane łąki były niesamowite: pojedyncze wierzby, pozostałości jakiegoś płotu gdzieś na horyzoncie, cisza przerywana przez liczne ptactwo i morze kwiatów! Próbowaliśmy odnaleźć szlak, ale szybko stwierdziliśmy, że nie warto tracić czasu, bo wszędzie jest pięknie, a „zawsze gdzieś wyjedziemy”.
Stawy Milickie należą do najcenniejszych ekosystemów na świecie. To jedno z niewielu miejsc, w których tak piękna przyroda w dużym stopniu pojawiła się na skutek działalności człowieka. W XVI wieku powstawały tutaj piece hutnicze, przetwarzające rudę darniową, wydobywaną w miejscu obecnych stawów.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Lucyna Czajkowska