okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2011 >> Nocna zmiana w fabryce życia

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Beskidy, Gorce, Tatry


Nocna zmiana w fabryce życia

Sebastian Nagło
Gorce – bez wątpienia jeden z najpiękniejszych wycinków gór w całym 600-kilometrowym paśmie Beskidów

Zasiedziałem się ostatnio mocno. Wiry codzienności. Obowiązki. Powtarzalność 90 procent. W końcu pojawiła się Pani Luka. Kalendarzowa. Pierwsza myśl: Beskidy, Gorce, Tatry. Jednym strzałem, 24 godziny non stop. Czy się uda, okaże się w drodze.

Świeży pomysł mieliśmy przekuć w twór rzeczywisty wspólnie z kumplem, ale z różnych względów to się nie udało. Jako że na znalezienie kompana było za późno, pozostała tylko kwestia: solo czy w ogóle. A jednak. 16.20, piątek po pracy: toczę się. Sprawdzam jeszcze w pamięci, czy wszystko niezbędne zaległo w solidnie objuczonym plecaku. Wyjeżdżając mam trochę wątpliwości, czy skórka będzie warta wyprawki, ale rozmywa je pierwszy przedwieczorny widok ze Świątnik Górnych na różowiący się beskidzki horyzont. Wokół po Pogórzu Wielickim niosą się nad łąkami dymy letnich ognisk, nozdrza przeszywa zapach palonego drewna. Początek więc całkiem przyjemny, a dalej było to, z powodu czego warto od czasu do czasu skatować się fizycznie, zarwać noc i dwa kolejne dni czuć tego efekty uboczne. O tym, co będzie, jeszcze jednak nie wiedziałem, lecz to, co nas ciągnie w podróżach – nie tylko na dwóch kółkach – to chyba właśnie znak zapytania. Niewiadoma.
Pogórze Wielickie mijam żwawym tempem, ścigając się z zachodem słońca. Im więcej terenu zdołam wyrwać za dnia, tym mniej będzie nocnej męki pańskiej. Przynajmniej takie sobie robię nadzieje: odpoczynek na Turbaczu w oczekiwaniu na wschód słońca. Ale do tego jeszcze bardzo długa droga.
W Myślenicach, nad Rabą, festiwal czegoś tam. Dzieje się, ale letnie hulanki i dudniącą echem muzykę zostawiam za plecami, nurkując w coraz głębszą ciszę. Rozpoczyna się wspinaczka szutrowymi szlakami na pierwsze beskidzkie szczyty. Dziesięć kilometrów w górę na wyrastający 904 metry nad poziom morza Lubomir. Na szczycie już przed II wojną światową funkcjonowało obserwatorium astronomiczne, i to z całkiem niezłym skutkiem – prowadzono tutaj program systematycznych obserwacji gwiazd zmiennych zaćmieniowych, którego pomysłodawcą był profesor Tadeusz Banachiewicz.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Sebastian Nagło
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164