okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2011 >> Ludzkie losy zapisane na kartonach

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> północne Mazury


Ludzkie losy zapisane na kartonach

Anna Sidoruk, Jerzy Szygiel
Strumyki płynące polnymi drogami to na Warmii częsty widok

Lipiec na Mazurach? Wydawać by się mogło, że to szatański plan dla tych, którzy lubią trzymać się z dala od rzesz turystów przemieszczających się leniwie między plażą a barem z rybą i piwem. Okazało się jednak trochę inaczej.

        
Anna Sidoruk: Na Mazurach tegoroczne lato skutecznie przepłoszyło wczasowiczów. Wybraliśmy wariant peryferyjny – Mazury północne i Garbate, do tego Puszcza Romincka i Dolina Rospudy. Różnorodność krajobrazów w krótkim czasie.
Punktem wyjazdu ustanowiliśmy Olsztyn, do którego tradycyjnie docieramy koleją. Deszcz przytrzymuje nas w mieście dłużej, niż planowaliśmy. Nie możemy się także zorientować , którą drogą najłatwiej z niego wyjechać. Wybieramy ulicę Bałtycką, wiodącą później, już jako leśno-polny dukt, do Redykajn. Nasz pierwszy przystanek to most nad Łyną – oswajamy się z nowym krajobrazem. Pojedynczo zaczęły się bowiem wyłaniać stare pruskie zabudowania gospodarcze z czerwonej cegły.
Kręta, pagórzysta, przeplatana kamykami i strugami wody dróżka przed Brąswałdem zamienia się w asfaltową jezdnię. Nad rozwojem tej dużej, założonej w XIV wieku wsi czuwał później sam Mikołaj Kopernik. Już w średniowieczu pobudowano kościół, który możemy dziś podziwiać w odnowionej, neogotyckiej formie. Choć góruje majestatycznie nad wsią, siłę religijnego oddziaływania wzmacnia armia siedmiu przydrożnych kapliczek – w tym regionie zwykle murowanych.
Monumentalna gotycka świątynia pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela i Wszystkich Świętych w Dobrym Mieście – druga największa na Warmii – wyraźnie pokazuje, jaki styl architektoniczny tu rządzi, a raczej rządził, bo wśród najnowszych dokonań nie brak i wielkiej płyty, i kombinatów przemysłowych spotykanych we wszystkich częściach kraju.
Na szczęście dla rowerzysty jest jeszcze sporo terenów wolnych od zabudowy, gdzie można cieszyć oko – choćby złudnym – bezkresem. Kolejny dzień naszej wyprawy zdaje się temu sprzyjać. Nie przeszkadza nam nawet poranny deszcz. Droga od Smolajn do Kochanówki wiedzie przez las, a później piaszczystą dróżką pośród pól. We wsi Kierz spod kół wyrasta nam asfalt, który przywodzi nas prosto do Lidzbarka Warmińskiego.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jerzy Szygiel