okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2011 >> 9/2011 >> Rower? To nie przypadek

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Rower? To nie przypadek

Henryk Sytner
 

Nie spodziewali się chyba panowie dostojnie pedałujący na olbrzymich bicyklach, że kiedyś ich pasja ogarnie miliony. A tak się stało. Ludzi od dawna fascynowało pokonywanie przestrzeni, docieranie do odległych celów. Na piechotę byłyby z tym kłopoty, konie wymagały wielu starań, aby utrzymać je w dobrej kondycji, a samochód – kosztowny w eksploatacji – potrzebował infrastruktury umożliwiającej pokonywanie kilometrów.
Można rzec, że powstała pewna nisza, która utorowała drogę pojazdowi na dwóch kołach. Jego wygląd nie przypominał pierwowzoru. Wielkie koło z przodu ustąpiło miejsca mniejszemu, tylne powiększyło znacznie swoją średnicę. Bicykl zamienił się w rower. Nowy środek lokomocji trafił na podatny grunt. Choć jeszcze niedoskonały, zapewniał dotarcie tam, gdzie się chciało. To nic, że po drodze były piachy, leśne ostępy czy grząskie pola. Rama, dwa koła i osprzęt były na tyle lekkie, że rower można było w razie potrzeby przenieść i wsiąść na siodełko, gdy warunki na to pozwalały. Dwukołowy pojazd zaczął ułatwiać człowiekowi życie. Można było jeździć nim do pracy, pozwalał na wypoczynek, poznanie wielu ciekawych miejsc, stworzył możliwości sportowej rywalizacji.
Rządy wielu państw poszły na rękę cyklistom. Przekonałem się o tym, pedałując z laureatami trójkowej akcji „Wakacje na dwóch kółkach”. Zjeździliśmy prawie całą Europę, dwa razy na naszym szlaku były Afryka i Australia. Zaliczyliśmy tysiące kilometrów dróg rowerowych. Do ich budowy nie trzeba było namawiać. Społeczna potrzeba wymusiła decyzje ministerialne i samorządowe. Niektórym krajom można pozazdrościć. Pedałowałem na przykład w Austrii od Wiednia przez Salzburg, Tyrol, do Vorarlbergu przy granicy szwajcarskiej. Cały czas szlakami rowerowymi prowadzącymi wzdłuż rzek, przez hale alpejskie. Kilkaset kilometrów ciszy, z dala od szos i samochodów. Co rusz mijaliśmy pensjonaty dla rowerzystów, serwisy. Było przyjemnie i bezpiecznie. W kraju Mozarta cykliści znajdują wymarzone warunki, szkoda, że nie u nas. Choć powstają drogi rowerowe, to trwa to miesiącami, a nawet latami. Ciągle trzeba o nie walczyć. Lobby kolarskie jest jednak coraz liczniejsze i na pewno się nie podda. To już nie jest kilku panów na bicyklach…
 
Henryk Sytner – dziennikarz radiowej Trójki, popularnie zwany Heńkiem, ekspert od krzewienia kultury fizycznej. Od 1970 roku w ramach akcji „Wakacje na dwóch kółkach” namawia słuchaczy do jazdy na rowerze. W ten sposób co roku dopinguje młodych słuchaczy do organizowania wycieczek i przesyłania sprawozdań z nich.



Zdjęcie: Jakub Wittchen