okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2011 >> Łabędź dobry na kryzys

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Paweł Wojciechowski


Łabędź dobry na kryzys

Z Pawłem Wojciechowskim, kronikarzem, artystą i konstruktorem dziwacznych maszyn, w tym bardzo oryginalnych rowerów, w jego ogrodzie w Byszewicach
Konstruktor na jednej ze swoich maszyn

Jakie były początki pasji tworzenia i jak to się stało, że zaczął Pan budować rowery inne niż zwykłe?
– Odkąd sięgam pamięcią, zawsze miałem zdolności wizjonerskie. Polegało to na tym, że jak były u mnie jakieś części rowerowe, to po głowie chodziła myśl, żeby z nich coś zrobić. Dlatego też ze złomu podnosiłem nawet pogiętą ramę rowerową. Zawsze chciałem mieć pojazd poruszający się wolno, w bezpiecznym tempie. Taki trójkołowiec, na którym można wygodnie posiedzieć. Biorąc pod uwagę mój wiek, chodziło mi nie o szybkość, ale o komfort. W taki oto sposób powstał Łabędź, który ma duże przełożenie i można nim jeździć do przodu i do tyłu.

Jak długo trwała budowa Łabędzia?

– Robiłem go w wolnych chwilach, kiedy miałem trochę czasu, no i przygotowałem go w ciągu dwóch miesięcy. W trakcie tworzenia coś tam zawsze poprawiałem, zmieniałem i ulepszałem.

A ten znany w okolicy rower Kryzys-86?

– Cofnijmy się do czasów głębokiego kryzysu w połowie lat 80. Wtedy to we wsiach bardzo popularne były dożynki. Niczego w sklepach nie było, że już o kartkach nie wspomnę. Kryzys-86 powstał więc wyłącznie z materiałów odpadowych, takich jak dwie ramy rowerowe, wanienka do kąpieli niemowląt, siedzenie dwuosobowe z autobusu MPK, lusterko wsteczne od stara.

A ten mały samochodzik o numerze rejestracyjnym PW 1942?

– Rejestracja ta oznacza dosłownie: Paweł Wojciechowski i mój rok urodzenia, czyli 1942. Zrobiłem go na uciechę i do zabawy moim wnukom. Napęd przez łańcuch na tylne koła.

Zapytam jeszcze o trójkołowiec, na którym widnieje napis „Romet kombi”, co to takiego?

– Młodzi już nie pamiętają czasów, kiedy samochody były na przydział i do tego zbyt drogie dla zwykłego zjadacza chleba. Zresztą i tak koszty eksploatacji były za wysokie, jak na moją kieszeń. Jednak chciałem mieć dach na głową i do tego na kółkach. W taki oto sposób powstała krzyżówka, czyli połączenie roweru i motoroweru. Wszystko to jest obudowane, jest kabina, wycieraczka przedniej szyby, światła, kierunkowskazy, CB radio.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Antoni Kozłowski