okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2011 >> Polderem do pułkownika

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Park Narodowy


Polderem do pułkownika

Krzysztof Grabowski
Jeden z obowiązkowych punktów w parku – wycieczka „Ptasim szlakiem”

Park Narodowy „Ujście Warty” jest najmłodszym ze wszystkich polskich parków – w tym miesiącu, dokładnie 1 lipca, obchodzi dziesiąte urodziny.

Z małym wyprzedzeniem czasowym, postanowiliśmy zawitać w progi Parku Narodowego „Ujście Warty”. Na zwiedzanie wybraliśmy długi weekend majowy. Niebo nad sporą częścią Polski pokryta była wówczas grubymi chmurami, ale park potraktował nas łagodnie, pokazując się ze swej słonecznej strony. Błękitne niebo towarzyszyło nam prawie przez cztery dni, jedynie wiatr i niemal zimowe temperatury dawały się nieco we znaki. Nie zniechęciło nas to do przemierzenia 200 kilometrów po atrakcyjnych zakamarkach parku i jego okolicach, bogatych w dziką przyrodę i miejsca związane z wydarzeniami historycznymi. Udało nam się nawet porozmawiać z żyjącą legendą II wojny światowej – żołnierzem, któremu wystawiono mogiłę i pośmiertnie przyznano order. Penetrowaliśmy także ścieżki rowerowe po drugiej stronie Odry, u naszych zachodnich sąsiadów.
Na punkt wypadowy dziennych wycieczek postanowiliśmy wybrać Kostrzyn nad Odrą. Nasza ekipa składała się z dwóch południowców, czyli mieszkańców południa Polski, przyzwyczajonych raczej do górzystych terenów, oraz jednej osoby, która do Kostrzyna przyjechała z niedalekiego Szczecina. Już pierwszego dnia, po znalezieniu kwatery i rozpakowaniu, ruszyliśmy na krótki rekonesans. Najpierw odwiedziliśmy siedzibę parku narodowego, gdzie dostaliśmy garść informacji i promocyjne foldery, również mapy szlaków pieszych i rowerowych. Potem skusiła nas kostrzyńska twierdza. Mając w pamięci widok twierdzy w Srebrnej Górze, spodziewaliśmy się czegoś podobnego – dużego i atrakcyjnego. Okazało się inaczej. Uderzyło nas dość niepozorne wejście na teren miasta twierdzy, którego w pierwszej chwili nie rozpoznaliśmy. A potem rozczarowała reszta. Owa twierdza to tak naprawdę tylko miejsce po niej i kilka pozostałości. Fortyfikacje wzniesiono w XV wieku, a w XIX dobudowano cztery forty. Miasto twierdza zostało niemal całkowicie zniszczone podczas działań wojennych w 1945 roku.



Zdjęcie: Krzysztof Grabowski