okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2011 >> 7/2011 >> Drodzy Czytelnicy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy


Uważni czytelnicy naszego magazynu pamiętają może, jak przed trzema niemal laty utyskiwałem, że nie jest mi dane dojeżdżać rowerem do pracy. Uważaj na marzenia, mogą się spełnić! – mówią słowa piosenki. Teraz pedałuję codziennie przez pół miasta, ciesząc się z regularności tego działania, ale i doznając wszelkich związanych z tym niedogodności. Przy pracy nad zupełnie innym tekstem zamarzyłem, by jako pierwszy człowiek przejechać się rowerem po Księżycu.
No, zobaczymy. Na razie muszę się zmierzyć z legendą Izy, która kierowała „Rowertourem” od samego początku. Jako gospodarz tymczasowy mam nadzieję nie zepsuć tego, co z takim zaangażowaniem przez lata budowała.
Na naszych łamach co miesiąc pokazujemy ludzi, którzy dokonują rzeczy większych i wymagających dłuższego przebywania na rowerowym siodełku. W letni czas, być może najgorętszy miesiąc tego roku, proponujemy Wam spotkanie z kilkoma z nich. Niewątpliwie należy do nich Bruno Koper, który wybrał się do Tunezji, gdy gorzała jeszcze jaśminowa rewolucja. Nie polecamy nikomu turystyki wojennej, lecz lektura tego artykułu będzie bardzo pouczająca.
Nie chowając się w „obozach koncentracji turystycznej”, lecz wychodząc do zwykłych Tunezyjczyków, autor dał nie tylko opis interesującej wycieczki, lecz przede wszystkim świadectwo czasu, w którym znalazł się po drugiej stronie Morza Śródziemnego. Polecam również tekst Tadeusza Gawlika. Pojechał on do kraju znacznie nam bliższego, który wielu z nas – z powodów w gruncie rzeczy podobnych do tych pacyfikujących myśli o wyjeździe do państw arabskich – z góry wykreśla z listy celów podróży. Białoruś okazuje się tymczasem krajem niezłych dróg, znikomego ruchu motorowego i przede wszystkim przyjaznych ludzi. Ale nie trzeba przecież nawet wyjeżdżać z Polski, by takie osoby spotkać. Przyjaźni ludzie są wokół nas i bardzo często jeżdżą rowerami. Wyprawiają się na krótsze i dłuższe wycieczki, dzielą pasje.
W lipcowym numerze „Rowertouru” pokazujemy również formę turystyki niemal nieistniejącą w naszym kraju – podróżowanie za wyścigami kolarskimi. Fani kolarstwa, spędzający wakacje na włóczędze za peletonem i wjeżdżający na swoich bicyklach na górskie przełęcze kilka godzin przed kolarzami, pokazują, że słowo kibic nie musi się źle kojarzyć.
Można jeździć w pojedynkę na krótkie wycieczki, można też wyruszyć z całą rodziną na wielomiesięczną wyprawę. Marzenia mogą się spełnić, a plany zrealizować. Czasem wystarczy po prostu wziąć urlop. A co z nim zrobić, pokazują nasi bohaterowie. I naprawdę, nie zrażajmy się, że nie każdy ma dość determinacji, by wziąć roczny urlop czy wręcz rzucić pracę dla przejechania świata dookoła. Przecież nie o to chodzi, by kogoś ślepo naśladować, ale żeby brać garściami przykład z jego entuzjazmu i umiejętności nierezygnowania z tego, co się – może w skrytości serca – zaplanuje. Przyjemnej lektury!

Marek Rokita
p.o. redaktor naczelny



Zdjęcie: Agata Rokita