okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2011 >> Citius, Altius, Fortius

poradniki

Nie kuś złodzieja!

Stopień wykrywalności skradzionych rowerów jest niestety niski. Gdy nasz jednoślad zniknie, szanse na jego odzyskanie są raczej marne.... »

Na szlaku >> z Budapesztu do parku olimpijskiego w Monachium


Citius, Altius, Fortius

Tomasz Rupacz
Monachijski park olimpijski

Dramatyczne wydarzenia, do których doszło podczas Igrzysk Olimpijskich w 1972 roku, stały się dla mnie inspiracją do zorganizowania rowerowej wyprawy z metą w monachijskim parku olimpijskim. Dzięki niewielkim środkom finansowym, z rowerem, który kupiłem 15 lat temu, ten cel udało mi się osiągnąć.

Anthony Burgess, brytyjski pisarz żyjący w XX wieku, powiedział kiedyś, że „to komiczne, jak barwy rzeczywistego świata dopiero widzą się prawdziwe, kiedy je zobaczysz na filmie”. Jednym z takich filmów, w którym przedstawiono historię tak niebywałą, że wydaje się ona być jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni, jest oparty na historycznych wydarzeniach „One day in September” w reżyserii Kevina Macdonalda z 1999 roku. Ukazuje on tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się podczas Igrzysk Olimpijskich w 1972 roku, kiedy to ekstremistyczna grupa Palestyńczyków Czarny Wrzesień weszła na teren wioski olimpijskiej, wdarła się do budynku, w którym mieszkali izraelscy sportowcy, i wzięła dziewięciu zakładników. Historia ta ma tragiczne zakończenie, gdyż wszyscy zakładnicy, dwóch wcześniej postrzelonych członków reprezentacji Izraela, pięciu terrorystów oraz jeden niemiecki policjant zostali zabici.
Wydarzenia te stały się dla mnie, interesującego się historią nowożytnych igrzysk olimpijskich, inspiracją do przygotowania rowerowej wyprawy z metą w monachijskim parku olimpijskim. Została ona zorganizowana w dwóch etapach. Pierwszy odbył się podczas weekendu majowego w ubiegłym roku, kiedy wraz z kolegą Piotrem przejechałem z granicy słowacko-węgierskiej przez Budapeszt, Bratysławę do Wiednia. Drugi etap był samotny i odbył się w lipcu tego samego roku – wyruszając z Wiednia, przebyłem trasę wzdłuż Dunaju do Pasawy, a następnie do Monachium.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Rupacz