okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2008 >> W poszukiwaniu Jožina z bažin

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Morawy


W poszukiwaniu Jožina z bažin

Marek Zgaiński
Pałac w Lednicach

Jedziemy na Morawy. Szukając Jožina z bažin, który właśnie w tych okolicach, jak śpiewa czeski satyryk Ivan Mládek, wyskakuje z bagien na drogę i pożera podróżnych.

Po wstępnych oględzinach mapy okazało się, że jeśli nawet nie uda się nam namierzyć Jožina, to Morawy są tak atrakcyjnym miejscem, że warto tam pojechać. Tak oto bladym świtem wyruszyliśmy z Poznania z rowerami na bagażniku na południe Republiki Czeskiej. Pokonanie 460 kilometrów zajęło nam osiem godzin, z postojami na zakupy i obiad w czeskiej knajpie. Nie natknęliśmy się też na żaden policyjny patrol, tym niemniej sumiennie przestrzegaliśmy ograniczeń prędkości, bo chociaż w Czechach nie spotyka się fotoradarów, można trafić na celownik policyjnych samochodów z wideorejestratorami. A mandat to minimum 1500 koron. I w końcu trochę na chybił trafił znaleźliśmy się w wiosce Sloup na północnym skraju morawskiego krasu. Miejscowość schludna jak z obrazka, z górującą nad dachami białą bryłą barokowego kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej.

Pierwszego dnia zaplanowaliśmy krótką trasę (27 km) na rozruszanie mięśni i rowerów, ale prowadzącą przez miejsca, które trzeba koniecznie zobaczyć. Okazało się, że ktoś wcześniej już wpadł na ten pomysł i nazwał ją „Stezka srdcem Jižní Moravy” i zaznaczył żółtymi tabliczkami z czerwonym serduszkiem i wizerunkiem roweru. Czesi mają zresztą znakomicie oznakowane trasy rowerowe i trudno się zgubić, kierując się żółtymi tabliczkami umieszczanymi w okolicach drogowskazów. Ze Sloupu jedziemy trasą rowerową „piątką” na Ostrov u Macochy. Jeden podjazd około kilometra, a potem już po równym wśród pól i kwitnących wzdłuż drogi jabłoni. W Ostrovie warto się zatrzymać na moment, by zobaczyć kamienny wiatrak, wyglądający jakby przywiało go tu z holenderskich folderów, a potem ostro w dół i już jesteśmy na terenie rezerwatu. Po pierwszym kilometrze pierwsza jaskinia, potem następna i następna, a dalej droga zaczyna się wić w wąwozie wśród białych skał. Cały czas mamy lekko z górki, więc nie tracąc energii na pedałowanie, możemy podziwiać, co też natura za dziwy tutaj powyczyniała.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Marek Zgaiński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164