okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2011 >> 30 na godzinę

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> pedałujemy po Berlinie


30 na godzinę

Katarzyna Henschke-Ozga
W Berlinie niemal na każdym kroku można spotkać charakterystyczne szaro-czerwone rowery, oznakowane logo Deutsche Bahn

Czy metropolia może być przyjazna rowerzystom? Postanowiłam się o tym przekonać na własnej skórze. Wybrałam Berlin. Bo nie dość, że jest to największe w Europie miasto przychylne cyklistom, to w dodatku leży najbliżej polskiej granicy.

W niedzielny poranek Berlin powoli budzi się do życia. Tuż przy Bramie Brandenburskiej samochodów jeszcze nie ma, co jakiś czas przez pobliskie skrzyżowanie przemieszcza się grupka leniwie pedałujących rowerzystów. Za kilka godzin to miejsce zmieni się nie do poznania – ścieżki oraz pasy rowerowe zapełnią się, a nieuważni piesi będą z nich przeganiani nerwowymi sygnałami dzwonka.
W Berlinie rower częściej jest traktowany jako szybki środek transportu niż forma rekreacji. Z trzech i pół miliona mieszkańców ponad 300 tysięcy jeździ nim regularnie. Ciekawostką jest, że na to ogromne miasto przypada stosunkowo niewielka liczba samochodów. Od dziesięciu lat stopniowo maleje liczba aut na berlińskich ulicach przy rosnącej liczbie jego mieszkańców, a w dodatku do rzeszy miłośników dwóch kółek dołączają kolejni. Ambicje rządzących są jeszcze większe – zakładają wzrost liczby rowerzystów o jeden procent rocznie. Nad zachęceniem mieszkańców stolicy Niemiec do przesiadania się na rowery pracują z nimi także inne instytucje oraz organizacje pozarządowe, takie jak ADFC, jeden z największych niemieckich klubów rowerowych.
W centrum Berlina przeważają wyznaczone dla cyklistów pasy i kontrapasy na jezdni, rzadziej są tu osobne drogi rowerowe. Na niektórych ulicach, najczęściej tam, gdzie nie ma oddzielnej rowerowej infrastruktury, miłośnicy dwóch kółek mają do dyspozycji także buspasy. Na ponad jednej czwartej jednokierunkowych ulic (razem około 200 kilometrów) rowerem można jeździć pod prąd. Ruch samochodowy podporządkowuje się rowerowemu, a nie odwrotnie. W oddalonych od centrum dzielnicach oraz na bocznych ulicach regułą jest brak dróg dla jednośladów, a ruch rowerowy miesza się tam z samochodowym. Aby zwiększyć bezpieczeństwo jazdy, wyznaczono strefy tempo 30 (dopuszczające jazdę samochodem z prędkością nie większą niż 30 km/h).

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Katarzyna Henschke-Ozga