okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2011 >> Mając trochę sił w nogach

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Majówka w Makowie Podhalańskim


Mając trochę sił w nogach

Michał Książkiewicz
Na przełęcz Kolędówki wjeżdżamy widokowym trawersem z panoramą Babiej Góry

Podczas tej majówki przyroda postanowiła nam zaserwować w jednej pigułce całą naturę gór i wszystkie aspekty kolarstwa górskiego. Sucha ścieżka nagle zamieniła się w błotnisty wąwóz, zaś łatwy podjazd przez idylliczną polanę zakończył się rozpaczliwym wciąganiem rowerów na strome urwisko. Jednak niezwykłe krajobrazy i piękno rozkwitającej wiosny z nawiązką zrekompensowały nam wszelkie niedogodności górskich szlaków.

Dzień zaczynamy z zapasem sił od mocnej rozgrzewki – podjazdu serpentynami z Makowa Podhalańskiego na Makowską Górę. To nasz pierwszy parodniowy wypad rowerowy tej wiosny, więc rozpiera nas energia i ochota, aby wypedałować się za całą zimę. Sił na zamiary raczej nie mierzymy. Nie jest lekko, ale w nagrodę otrzymujemy na szczycie niezapomniany widok na grzbiety Beskidu Makowskiego, Żywieckiego, Małego. Humory dopisują, więc aplikujemy sobie kolejną przysłowiową marchewkę, czyli zjazd do Jachówki, po równym, niedawno położonym asfalcie. Łatwo tutaj uzyskać prędkości zazwyczaj nieosiągane na rowerze. Nasze ambicje – wszak weekend się dopiero zaczął – skutecznie studzi widoczna w dole seria ciasnych łuków. Oj, niełatwo było utrzymać w cuglach nasze jednoślady.
Z Jachówki podążamy sześć kilometrów gminną szosą do Bieńkówki. W tej drugiej miejscowości ukryty jest znany w środowisku kolarskim stromy kawałek szosy na Harbutowice, ale dla odmiany na grzbiet Babicy Zachodniej dostajemy się polną drogą, którą prowadzi szlak niebieski. Ten zaledwie kilometrowy odcinek wymaga żelaznej kondycji. Podjeżdżamy mniej więcej trzy czwarte wysokości. Niestety, końcówkę pokonujemy już na piechotę – kamienie nie dawały dostatecznej przyczepności dla tylnej opony i wybijały nas z rytmu.
Na górze podziwiamy widok na Koskową Górę i zjeżdżamy do przysiółka Końcówka (wcześniejsza nazwa tego przysiółka była bardzo osobliwa). Przecinając szosę Bieńkówka – Harbutowice, zmieniamy szlak z niebieskiego na czerwony. Kontynuujemy zjazd do Palczy, który o tej porze roku jest niezwykle błotnisty. Wyciosany grubymi oponami traktorów trakt przez lata zdążył się głęboko zapaść w miękkie podłoże.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz