okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2011 >> Nic dodać, nic ująć, dziadku!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na rozgrzewkę >> Góry Żytawskie


Nic dodać, nic ująć, dziadku!

Marek Rokita
Ślisko! Tuż po opuszczeniu grodu w Oybin już chce się tam wracać

To najmniejsze pasmo górskie Niemiec, położone tuż przy granicy z Polską, na granicy z Czechami i będące tak naprawdę częścią Gór Łużyckich. Można je objechać w jeden dzień. Czy mi się udało? Cóż, gdyby nie pogoda… Podążającym moim śladem majowym cyklistom życzę więc przede wszystkim słońca, bo nie było go wcale.

Rok 1915. I wojna światowa. Ciotka (dziś media nazwałyby ją wyrodną albo nawet zwyrodniałą) wsadza do pociągu czteroletniego Jasia, zawiesiwszy mu na szyi tabliczkę z nazwą stacji końcowej – Zittau. Kolejarze przekazują sobie dziecko na kolejnych stacjach przesiadkowych i po jakimś czasie (nikt nie wie, jak długim) Jaś dociera na miejsce. Tam pierwszy raz od urodzenia widzi swoich rodziców, którzy od 14 lat pracują na saksach w majątku Kleinporitsch (Mały Porajów).
Tak mniej więcej brzmi powtarzana z ust do ust, rodzinna historia mojego dziadka, który w tym roku skończyłby sto lat. Podczas swego siedmioletniego pobytu w Małym Porajowie oglądał Żytawę (Zittau), leżącą tuż za Nysą Łużycką, a również Góry Żytawskie (Zittauer Gebirge), które są tak blisko, że nawet w nie najlepszą pogodę widać, jak dostojnie prezentują się na horyzoncie. W mieście pewnie bywał, w górach na pewno nie. Dziś, mając rower, można nie tylko szybko dojechać z samego czubka turoszowskiego worka do Gór Żytawskich, ale nawet w jeden dzień objechać je całe. Jest to bowiem najmniejsze pasmo górskie Niemiec, położone tuż przy granicy z Polską, na granicy z Czechami, i będące tak naprawdę częścią Gór Łużyckich, które już w całości na jednodniową wycieczkę się nie nadają.
Mały Porajów dziś nie istnieje, a po budynkach nie ma już śladu. Jedyną pozostałością istniejącego tu niegdyś majątku jest zarastający staw dla kaczek, obok którego współcześnie wyrosła stacja benzynowa – jedna z kilku w niewielkim Porajowie, położonym na drodze z Zittau w Niemczech do Liberca w Czechach. Podróżni podążający z Niemiec do Czech lub w przeciwnym kierunku otrzymują gratis dwukilometrowy przejazd przez Polskę, gdzie mogą się zaopatrzyć w tanie papierosy i gipsowe krasnale. Sielski obraz Europy bez granic zakłócił jednak widok potężnych brył betonu, tarasujących mostek na Nysie Łużyckiej.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Rokita