okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2011 >> 4/2011 >> Kolarskie motyle i sercowe podboje

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Kolarskie motyle i sercowe podboje

Piotr Ejsmont

Nadejście wiosny zwiastuje wiele zjawisk. Na szosie pojawiają się kolarze. Okutani w ciepłe ciuchy, ale radośni, że wreszcie kończy się okres zimowego treningu. Za ich przykładem miesiąc później następuje wysyp zwykłych rowerzystów. Przypominają ożywione wiosenne ptactwo. Odstawione na zimę do piwnic i garaży rowery są wyprowadzane na pierwsze przejażdżki ze swoimi właścicielami. Dźwięki dzwonków, furkot rowerowych opon, hałas hamulców, skrzypienie nienaoliwionych łańcuchów i starych siodełek. Do tego dochodzi sapanie tych, co mierzą się ostro sami ze sobą. Ten, kto spędził pod względem aktywności fizycznej zimę jak misio, będzie teraz cierpiał więcej.
Kiedyś wczesną wiosną spotkałem na szosie jakiegoś o 20 lat starszego ode mnie pana. Doszedł mnie na długim podjeździe i zagadał: „Co, ciężko się jedzie?”. Z trudem utrzymałem mu się na kole. Zdziwiony jego formą o tak wczesnej porze roku, zapytałem, ile przejechał w tym roku kilometrów. „Dwa tysiące” – odparł. Ja miałem ledwie 200 na liczniku, ale on był już emerytem, jeździł, kiedy chciał, mnie ograniczały obowiązki zawodowe.
Kolarze są jak motyle. Po okresie noszenia zimowych ciuchów przebierają się w kolorowe stroje. Zawodowcy nakładają koszulki nowych sponsorów, dosiadają nowy sprzęt. Amatorzy też mają się czym pochwalić: albo nowe buty, bo stare już pożegnały się z właścicielem, albo nowa czapeczka, koszulka, kask czy chociażby bidon. Powód do dumy zawsze się znajdzie. Sen z powiek spędzają zrujnowane po zimie drogi. Ten, kto jest obieżyświatem, gorączkowo studiuje przewodniki, buszuje w internecie w poszukiwaniu przyjaznych hoteli, kompletuje ekwipunek, by wyruszyć rowerem na zdobycie wyznaczonych krajów, zakątków i gór. Szuka towarzystwa do swoich wypraw.
Była kiedyś piosenka, która podawała tak: „Już wiosna kalendarzowa, niebawem przyjdzie prawdziwa. I tylko patrzeć, i tylko patrzeć, jak chłopcy zaczną podrywać”. Kolarze też. Metodą na rower. Coś o tym wiem. Z autopsji. Do pewnej dziewczyny wiosną zajeżdżałem na randki prosto z treningu w kolarskim stroju. Po całym sezonie takich treningów została moją żoną. Po latach spytałem ją, jak oceniała fakt, że przyjeżdżałem na spotkania tak przebrany. Okazało się, że miałem za to duży plus. Jej siostrzeniec zdobył swoją żonę przez to, że jechał do niej prawie 40 kilometrów z Gdańska do Wejherowa rowerem. Trud został doceniony. Mąż mojej znajomej przed laty udawał, że pokonał ten dystans rowerem, jadąc w zaloty. Jechał kolejką elektryczną i na rower wsiadł dopiero na dworcu kolejowym. Miłość okazała się jednak silniejsza od tego drobnego oszustwa. Nie tylko dla niego. Jakieś
50 lat temu ścigał się Francuz Paul Maye. Podczas jednego z wyścigów umorusał sobie twarz czekoladą, którą konsumował na trasie. Na mecie wypatrzyła go jakaś dziewczyna. Myślała, że na twarzy Maye jest zakrzepła krwew, i tak bardzo się nad nim użaliła, że wkrótce została jego żoną. Tacy mistrzowie, jak Dariusz Baranowski czy Francuz Christophe Moreau, poderwali swoje przyszłe małżonki na podium podczas dekoracji zwycięzców.
Mniej są znane fakty odwrotnych amorów. Ponad 100 lat temu pierwsze kobiety, które dosiadały rowerów, były zdaniem im współczesnych bardzo zalotne. Ukazywały swoje łydki. Ostatnio niektóre znane kolarki usidliły swoich dotychczasowych trenerów, ale może to oni chcieli mocniej kontrolować poczynania swoich podopiecznych?

Piotr Ejsmont współpracuje z czasopismami kolarskimi, takimi jak austriackie „Radwelt”, francuskie „Cyclisme d’hier et d’aujourd hui”, „Collec Cyclisme”, belgijskie „Coups de Pédales”, holenderskie „Wieler Revue”. Współuczestniczy w opracowywaniu roczników kolarskich we Francji i Holandii. Ciekawostki ze świata kolarskiego systematycznie przekazuje do kanału Eurosport. Są one przytaczane podczas transmisji z wyścigów.



Zdjęcie: Archiwum AUTORA
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164