okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2011 >> Klasyk z wariacjami

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na rozgrzewkę >> Bieszczady – dolinami Wetliny i Solinki


Klasyk z wariacjami

Tomasz Dębiec
W widoku Łopienki najbardziej charakterystycznym elementem jest odbudowana niedawno cerkiew

Pętla biegnąca dolinami Wetliny i Solinki to bieszczadzki klasyk rowerowy, przedstawiany w przewodnikach jako propozycja dla rodzin. Bardziej wymagającym bikerom proponuję wprowadzić drobne modyfikacje do trzonu wycieczki. Będzie coś dla wielbicieli okolic oraz wspinaczki.

Niespełna 30-kilometrowa pętla, będąca klasyczną bieszczadzką wycieczką, prowadzi przez Kalnicę, przełęcz Przysłup, Dołżycę, Buk oraz nieistniejące już wsie Zawój oraz Łuch. Średnio sprawny rowerzysta po pokonaniu takiego dystansu po łatwych szutrowych i asfaltowych drogach będzie czuł lekki niedosyt. Na szczęście znalazłem na to radę. Rowerowy potencjał okolicy jest na tyle duży, że warto wprowadzić drobne modyfikacje do głównego szlaku wycieczki, jakim jest przejazd doliną Wetliny. Zaspokoją one nawet najbardziej wymagających rowerowych turystów, którzy poza walorami krajoznawczymi lubią też trochę się powspinać.
Dwa razy 200 metrów w pionie
Zaczynam w Kalnicy. Po pierwszym spojrzeniu na mapę najbardziej logiczny wydaje się przejazd do Dołżycy przez przełęcz Przysłup. Podczas długich weekendów oraz w wakacje panuje tu bardzo duży, oczywiście jak na bieszczadzkie warunki, ruch samochodowy, co może popsuć nawet najwspanialszą wycieczkę. Dla mnie cenniejszy jest spokój i bezpieczeństwo, dlatego wybieram drogę o szutrowej nawierzchni, prowadzącą do Dołżycy przez las. Na odcinku pomiędzy tymi miejscowościami trzeba pokonać podjazd o różnicy wzniesień około 200 metrów. Z niemałą ulgą witam jego koniec, który wyznacza bezimienna przełęcz pomiędzy szczytami Krzemiennej i Czerniny. Stąd w kilka chwil zjeżdżam do Dołżycy.
Z tej ostatniej miejscowości standardowa trasa prowadzi doliną Solinki przez miejscowość Buk. To bardzo przyjemny i łatwy kondycyjnie fragment wycieczki. Droga na ogół łagodnie opada, choć trafiają się też nieliczne podjazdowe epizody. Ja jednak postanawiam urozmaicić sobie wycieczkę i rezygnuję z sielskiego przejazdu doliną na rzecz, moim zdaniem, jednego z najbardziej interesujących przejazdów w całych Bieszczadach.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Dębiec