okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2011 >> Na kołach wolności

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Lubuskie


Na kołach wolności

Marta Gaweł
Piękne jeziora i żaglówki – można się tu poczuć jak na Mazurach!

Lubuskie to przyjazne miejsce – pachnące pola i łąki, kojące wody jezior, kryjące wiele tajemnic lasy. To pogawędka z miejscowymi, zapach kawy po turecku, którą zaparzyła dla nas sprzedawczyni w wiejskim sklepie. To słodycz pszczewskiego miodu. Tu nie można się czuć samotnym, nawet na odludziu.

Brukowane drogi w Lubuskiem oznakowane są na mapach w ten sam sposób jak wąskie drogi asfaltowe. Planując trasę, można się zatem stać ofiarą kartografa i utknąć w ślepym zaułku, z którego tylko wybojami bruku dotrzemy na wymarzony, gładki aksamit asfaltu. W trakcie naszej wyprawy około 50 kilometrów przejechaliśmy po bruku. Za każdym razem pierwsze metry na kocich łbach rozbudzały nadzieję na szybki koniec. Po to, by ją skutecznie gasić – brukowane drogi ciągną się tu nawet kilkanaście kilometrów przez bezkres łąk, pól i lasów.
Przyjedź w Lubuskie – wokół pagórki pokryte lasem bukowym, czyste jeziora i brak tłumów. Święty spokój! Gdzieś z podwórka dochodzi do nas skrawek rozmowy telefonicznej. Leniwie rozejrzałam się po okolicy. Siedzieliśmy na tarasie wysuniętym na jezioro – pod nami woda leniwie się kołysała, odbijając w tafli błękit nieba i zieleń okalających ją drzew. Wzrok przeniosłam na falbankę horyzontu porośniętą pięknym, liściastym lasem. Czegóż chcieć więcej?
Przywoływałam wspomnienia z pierwszego dnia naszej miniwyprawy rowerowej. Rower od zawsze był obecny w naszym życiu, jednak dopiero teraz stał się sposobem na odpoczynek sam w sobie. Rower to wolność. Czy więc może być lepsze trio?
Bladym świtem wyjechaliśmy z mojej rodzinnej wsi, Borui Kościelnej. Dobrze znane leśne dukty i ścieżki żegnały nas sosnowym aromatem i pyłem. Po kilkunastu kilometrach tańca w piaskach, z daleka zamajaczyła wieża zabytkowego kościoła w Łomnicy – wsi zagubionej wśród borów sosnowych. Wieś ma niezwykły układ przestrzenny sprzed 240 lat. We wschodniej jej części znajduje się drewniany kościół świętego Wawrzyńca, w którym od wieków przegląda się zabytkowy dworek (obecnie w ruinie).
Stara aleja lipowa prowadzi na dziedziniec zamykający usytuowany na osi szachulcowy dwór. Obok widać dwie, obecnie zamieszkane oficyny, nietypowo wybudowane po jednej stronie obok siebie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Marta Gaweł