okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 3/2011 >> Weekend to za mało

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> Kotlina Kłodzka


Weekend to za mało

Grażyna Pastuszka
Wjeżdżamy na przełęcz Puchaczówka, aby za chwilę odpocząć w pobliskiej bacówce przy kubku żętycy

Wciśnięta pomiędzy Góry Bardzkie, Stołowe, Bystrzyckie i Masyw Śnieżnika jest rajem dla rowerzystów ceniących sobie nie tylko widoki, ale też walory krajoznawcze poznawanych terenów. Startujemy z okolic Stronia Śląskiego, penetrując okolice szczytu Czarnej Góry i Śnieżnika.

Nareszcie dłuższy weekend. Od kilku dni śledzimy prognozy pogody, ale, mimo że wyglądają optymistycznie, za oknem wciąż szaruga, a temperatura znacznie odbiega od norm. Mija czwartek, późnym wieczorem zapada decyzja o wyjeździe. Wczesny, rześki, ale ku naszemu zadowoleniu, zalany słońcem poranek nie pozostawia alternatywy – pakujemy rowery do samochodu i wyruszamy w kierunku Kotliny Kłodzkiej. Dość sprawnie docieramy do Stronia Śląskiego, gdzie kupujemy mapę i decydujemy się na znalezienie kwatery w pobliskim Bolesławowie. Mała to miejscowość z dość ograniczoną bazą noclegową, ale – patrząc okiem rowerzysty – na pewno łatwiej będzie właśnie stąd, a nie z pobliskiego Stronia Śląskiego, wyruszać na szlaki. Ostatecznie lądujemy ze swymi bagażami w dość ciasnym pokoiku wielkiego ośrodka turystycznego o wdzięcznej nazwie „Bolko”. Mury obiektu pamiętają czasy głębokiego socjalizmu, ale sympatyczna obsługa w połączeniu z przyzwoitą kuchnią są zadowalającą rekompensatą.
Ruszamy w trasę. Głównym celem jest oczywiście zdobycie Śnieżnika. To jednak zostawiamy na kolejny dzień, bo najpierw potrzebna jest rozgrzewka i rozpoznanie terenu. Przyjemnie jedzie się wzdłuż szumiącej Morawki. Przed Stroniem Śląskim, przy czarnym szlaku rowerowym mijamy Galerię Wapiennik – to stary, zabytkowy piec do wypalania wapna. W tej chwili nie pełni już swej pierwotnej funkcji, a miejsce wypełnia galeria prac grafika Jacka Rybczyńskiego. Ciekawostką jest, że w jednej z górnych kondygnacji budynku osiedliły się rzadkie nietoperze – podkowce małe. Dzięki zamontowaniu kamery na podczerwień stworzono tu jedyne w Polsce obserwatorium tego gatunku nietoperza. My, niestety, nie zauważyliśmy tych skrzydlatych ssaków. A przecież o tej porze na pewno siedziały, a właściwie spokojnie zwisały głowami w dół, czekając na porę łowów.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Krzysztof Grabowski