okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 2/2011 >> Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Styl życia >> Kazimierz Leśniewski


Tato, Ty leczysz ludzi rowerami!

Miał konstruować okręty, jednak los wyznaczył mu inne zadanie. Z Kazimierzem Leśniewskim, projektantem i producentem rowerów nietypowych, rozmaw
Rower konferencyjny, a na nim rodzina Leśniewskich

Skąd pomysł na konstruowanie rowerów nietypowych?
– Skończyłem technikum budowy okrętów i poszedłem na studia na Wydział Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej, zamierzałem więc konstruować statki, a nie rowery.

Dlaczego zatem stało się inaczej?

– Zawsze chciałem mieć rower, na którym można siedzieć bardzo wysoko. Nie sposób było go kupić, więc postanowiłem, że sam wykonam taki pojazd. Z braku dużych kół wykorzystałem największe dostępne w sprzedaży (o średnicy 28 cali) oraz dwie ramy, które zespawałem ze sobą tak, że siodełko znajdowało się prawie dwa metry nad ziemią! Żaden wiejski psiak nie mógł mi podskoczyć... To była moja pierwsza konstrukcja, potem zrobiłem jeszcze podobny pojazd dla brata. Jeździliśmy po wsi, wzbudzając sensację. Po studiach podjąłem pracę w Stoczni Gdańskiej. Miałem szczęście, bo trafiłem do pracowni konstruktorskiej, gdzie moim zadaniem było rozwiązywanie problemów technicznych, czyli to, co lubię najbardziej. Potem założyłem własną firmę, zajmowałem się lakierowaniem elementów stalowych. A później znalazłem zatrudnienie w gdańskiej fabryce rowerów, na stanowisku szefa produkcji.

Minęło więc sporo czasu, zanim rowery ponownie pojawiły się w Pana życiu...

– Do ich konstruowania wróciłem, już pracując w stoczni. Założyłem wtedy rodzinę, urodził mi się syn i aby nie biegać za nim, trzymając rowerek na kiju, zrobiłem dla niego rower trójkołowy. Potem podobny pojazd zmontowałem dla siebie – tylne koła miał sterowane, pochylały się na zakrętach. Wtedy przeczytałem ogłoszenie, że Muzeum Techniki w Warszawie organizuje zawody i wystawę rowerów poziomych. Zgłosiłem się z Wojtkiem, przyjęto nas, a jedna z naszych konstrukcji trafiła na ekspozycję. Rok później pokazaliśmy tam następne poziomki wykonane w pralni na gdańskiej Przeróbce.

Gdzie?

– Mieszkaliśmy wówczas w bloku. Dzięki wyrozumiałości sąsiadów mogłem zaadaptować pralnię na tymczasowy warsztat. Czasem żona wyciągała mnie stamtąd o czwartej rano...

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Kazimierza Leśniewskiego