okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2011 >> Za wodą dachy wioski, las i wyobraźnia

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Puszcza Augustowska i pogranicze polsko-litewskie


Za wodą dachy wioski, las i wyobraźnia

Jerzy Szygiel
Wjeżdżamy do Wiejsiejów. Rowerzysta jaki jest, każdy widzi

W ciągu ośmiu dni przejechaliśmy przez najdalsze leśne ostępy, wdychając olejki eteryczne Puszczy Augustowskiej, by wjechać na wietrzną, polską Małą Litwę i w końcu zahaczyć o niemal bezludne piękno Litwy prawdziwej. Niezapomniana wyprawa!

W Warszawie zapakowaliśmy rowery do pociągu i wysiedliśmy w Augustowie. Miasto żyje pod ciężarem nieustannego potoku tirów z powodu braku obwodnicy, więc szybko ruszyliśmy na wschód. Może to dziwne, ale obwodnica powstaje dłużej niż zaplanowanie i wykopanie (ręcznie!) całego Kanału Augustowskiego ze skomplikowanym systemem śluz…
Postanowiliśmy pojechać wzdłuż kanału aż do białoruskiej granicy. Na razie naszym celem była Mikaszówka, mała wieś w sercu Puszczy Augustowskiej.
Jazda do śluzy w Przewięzi nie jest bezpieczna, jeśli wybierze się drogę asfaltową, prowadzącą do litewskiej granicy – nie ma tu pobocza, a samochody wyprzedzają rowerzystów niebezpiecznie blisko. Za to za Przewięzią skręcamy w kierunku Suchej Rzeczki i od razu, na pustej drodze, uderza nas sosnowy zapach lasu. Sucha Rzeczka nie jest wcale taka sucha. Wieś leży nad dużym rynnowym jeziorem Serwy, które łączy się z kanałem krótką rzeczką, w ten sposób zasilając w wodę cały Kanał Augustowski – to jego najwyższy punkt. W klasycznym, wiejskim sklepie spożywczo-przemysłowym uzupełniamy zapasy i spożywamy je nad brzegiem jeziora. Słońce i ciepły wiatr sprawiają, że plażujemy trochę na dnie odwróconej łódki.
Potem przejeżdżamy przez skrzypiący, drewniany most na kanale. Jedziemy przez las do Płaskiej – wsi położonej wśród kilku małych jezior, gdzie przyciąga nas zapach ryb wędzonych na dymie z drewna olch. Nieco dalej zatrzymujemy się przy śluzie Paniewo, za jeziorem o tej samej nazwie. To śluza wyjątkowa, dwukomorowa, bo musi wyrównać ponad sześć metrów różnicy poziomów wody. Wszystko tu jest proste, oprócz leśnego Jeziora Krzywego, na które otwiera się poniżej wspaniały widok. W drodze do Mikaszówki, w lesie dostrzegamy sarny, które patrzą na nas nieruchomo. We wsi czeka nas pierwszy nocleg. To letnia kuchnia naszych gospodarzy – odkrywamy tam tradycyjny piec z płytą.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jerzy Szygiel