okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2011 >> 2/2011 >> Nad pięknym modrym Dunajem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wyprawa numeru >> Naddunajska Trasa Rowerowa


Nad pięknym modrym Dunajem

Andrzej Kaleniewicz
Karpacki przełom Dunaju

Być może nigdy nie doszłoby do wyprawy wzdłuż Dunaju, gdyby nie odkrycie żony, że opisywane przez Andrzeja Stasiuka w „Jadąc do Babadag” tytułowe miasteczko leży w Rumunii, kilka kilometrów od umownej granicy delty Dunaju. Po lekturze kilku przewodników rowerowych, opisujących cały szlak naddunajski – od niemieckiego Donaueschingen aż do rumuńskiej Suliny – okazało się także, iż Babadag leży kilka kilometrów od opisywanej trasy!

Od wielu lat Stasiuk ceniony jest za umiejętność ukazywania zapomnianych przez ludzi miejsc Europy B. Mianem tym czasami określa się kraje położone na wschód i południe od umownego środka Europy, który można by umieścić w Polsce: Słowację, Rumunię, Węgry, Chorwację, Serbię, Ukrainę, Mołdawię, Bułgarię… Kraje, graniczące z zaściankiem Europy, a więc Polska, Austria, Czechy, w oczywisty sposób zachowały wiele z atmosfery wiecznego niepoukładania. Stąd już niedaleko do wniosku, że większość wspomnianych państw łączy wstęga drugiej najpotężniejszej rzeki Europy – Dunaju.
„Donauradweg” to szlak rowerowy położony wzdłuż Dunaju. Wiedzie od źródeł Dunaju w niemieckim Schwarzwaldzie aż do ujścia rzeki do Morza Czarnego w Rumunii, blisko granicy z Mołdową. Jest to zaledwie część szlaku EuroVelo 6, zwanego „Szlakiem rzek”, łączącego Ocean Atlantycki z Morzem Czarnym. W praktyce jednak Naddunajska Trasa Rowerowa cieszy się największą popularnością na stosunkowo krótkim odcinku: pomiędzy bawarską Pasawą a stolicą Austrii – Wiedniem.
Podróż pociągiem do Donaueschingen w niemieckim Schwarzwaldzie była czystą przyjemnością. Oczywiście, od stacji kolejowej w Görlitz. Schludne pociągi z przedziałami dla rowerzystów sprawiły, że wielokrotne przesiadki nie były problemem. Nasze kieszenie też nie ucierpiały – bilet weekendowy wychodził taniej niż w naszych PKP, do tego rowery jechały za połowę regularnej ceny.
W Donaueschingen bez problemu odnaleźliśmy ocembrowane w barokowym stylu Donauquelle, czyli źródło Dunaju, wytryskujące na wysokości 678 metrów n.p.m. Jak głosi jedna z inskrypcji, umieszczonych nad lustrem wody, stąd do ujścia jest 2840 kilometrów nurtu. Rowerem – nieco ponad 3000, ale o tym mieliśmy okazję się przekonać później.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Andrzej Kaleniewicz