okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2011 >> Psalm na rowerowe koła

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> powiat tomaszowski - kościoły drewniane


Psalm na rowerowe koła

Wojciech Jaskuła
Mały kościół z wielką historią (Spała)

Z utęsknieniem czekaliśmy na śnieg. Kiedy spadł, zamiast powiesić rowery na przysłowiowym kołku, ruszyliśmy na wycieczkę. Powodem była chęć zobaczenia drewnianych kościółków. Czyż w zimowym entourage’u nie wyglądają najpiękniej?

Drewniane kościółki mają w sobie coś, co trudno opisać słowami. Ilekroć jestem w takiej świątyni, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że odbywam podróż w czasie. Ducha przeszłości czuć nie tylko w specyficznym zapachu wnętrza, ale także w dotyku wielowiekowego drewna.
Zaczynamy w miejscowości Tresta. Leży ona na północno-wschodnim brzegu Zalewu Sulejowskiego. Stoi tu drewniany kościołek pod wezwaniem św. Wacława, a właściwie… jego atrapa. Aby zrozumieć, o co chodzi, trzeba cofnąć się w czasie. Jest rok 1823. W niewielkiej osadzie nad rzeką Wolbórką (dziś Tomaszów Mazowiecki) hrabia Antoni Jan Ostrowski, właściciel tutejszych dóbr, postanawia wybudować kościół dla napływowej ludności wyznania ewangelickiego. Katolicka społeczność też chce mieć swoją świątynię. W tej sytuacji z miejscowości Tobiasze w 1825 roku do Tomaszowa zostaje przeniesiony drewniany kościół, ufundowany w 1781 roku przez małżonków Franciszka i Ludwikę z Denhoffów Ledóchowskich. Według legendy, został rozebrany, przeniesiony i postawiony w ciągu jednej nocy przy obecnej ulicy Słowackiego. W 1988 roku kościół wyruszył w podróż do Tresty, ponieważ wybudowano tu nową świątynię. Miał służyć jako filia parafii św. Anny w Smardzewicach, ale go rozebrano i… już nie złożono. Stare drewniane bale nie wytrzymały przeprowadzki. Ich miejsce zastąpiła cegła. Oryginalny jest tylko dach. Jeszcze kilka lat temu kościołek był nieoszalowany, więc surowa cegła w połączeniu z wiekowym gontowym dachem raziła w oczy architektonicznych estetów. Dlaczego więc zaprosiłem tu Małgosię? Z tym kościółkiem związane są moje najwcześniejsze wspomnienia związane z obiektami sakralnymi. Stał w dzielnicy, w której się urodziłem.
Wróćmy jednak do teraźniejszości. Kościółek jest jednonawowy, orientowany, z prezbiterium mniejszym od nawy głównej. Ma dach dwukalenicowy, z wieżyczką na sygnaturkę zwieńczoną drewnianym hełmem z latarnią.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Małgorzata Puchała