okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2011 >> 1/2011 >> Śladami nieistniejących wsi

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Arłamów


Śladami nieistniejących wsi

Michał Książkiewicz
Fragment szosy pomiędzy Wierchem a Arłamowem zawiera w sobie najszybszy zjazd Pogórza Przemyskiego – pod względem osiąganej prędkości porównywalny z odcinkiem drogi krajowej nr 28 pod Olszan

Podjazd na Arłamów zaczynamy w Makowej, przy moście nad rzeką Wiar (274 metry n.p.m.). Przekraczając rzekę, nie zmieniamy krainy geograficznej. Tereny na południe i wschód od doliny Wiaru są zazwyczaj zaliczane do Pogórza Przemyskiego, czyli tej samej jednostki co po północnej stronie rzeki, choć według niektórych podziałów regionalizacyjnych obszary te włączane są
do Gór Sanocko-Turczańskich.


Biorąc pod uwagę standardowy podział geograficzny, podjazd na Arłamów z Makowej jest drugim co do trudności na Pogórzu Przemyskim. Pierwsze miejsce zajmuje znacznie krótsza, ale bardziej stroma szosa z Nowosiółek Dydyńskich na Kalwarię Pacławską.
We wsi znajduje się kilka starych, drewnianych domów o konstrukcji zrębowej i przysłupowej. Jest także kilka budynków z kamienia, pozostałych po Niemcach. 250 metrów za mostem znajdują się ruiny zabytkowej dzwonnicy z XVII wieku, której dolna część była kamienna, a górna – drewniana, kryta gontem. Po XVIII-wiecznej cerkwi nic nie zostało, bo rozebrano ją w 1968 roku.
Przez sześć kilometrów dolina, którą wiedzie szosa, wznosi się do góry bardzo łagodnie, więc nachylenie wynosi tylko 2 procent. Po 2,8 kilometra mijamy rozstaj na Leszczyny, po 5,7 kilometra odchodzi dukt na Dział. Za tym rozstajem dolina skręca w lewo i zaczyna się żywiej wcinać w masyw Suchego Obycza, co skutkuje stopniowym wzrostem nachylenia szosy z 3 do 6 procent. Otaczający nas las chwilami sprawia wrażenie pierwotnej puszczy. Obszary te od lat planuje się objąć szczególną formą ochrony poprzez utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, ale ta koncepcja ma tyluż zwolenników, co przeciwników. Na łamach „Dzikiego Życia”, miesięcznika Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, tak opisywane są tutejsze lasy: „To ostatni relikt pogórzańskiej puszczy bukowej, prastarych lasów jodłowo-bukowych, gdzie drzewa osiągnęły rozmiary pomnikowe (...). Teren znajduje się w sąsiedztwie zbiegu trzech prowincji geobotanicznych, czego konsekwencją jest rzadko spotykana różnorodność gatunków (...).”.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz