okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2011 >> Z halnym w twarz i plecy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na rozgrzewkę >> Sucha Beskidzka, Zawoja i okolice


Z halnym w twarz i plecy

Tomasz Dębiec
Polana na Jałowcu wita nas wspaniałym widokiem i... wiatrem tak silnym, że z trudem utrzymujemy się na rowerach

Już chłodno, choć jeszcze nie śnieżnie. Zapraszamy w okolice Suchej Beskidzkiej i do Zawoi – jednej z największych polskich wsi, położonej u stóp Babiej Góry.

Niemal każda wycieczka rowerowa zaplanowana w jesienno-zimowy czas zaczyna się, niestety, mało atrakcyjnie, zwłaszcza dla śpiochów. Żeby wsiąść o poranku na rower gdzieś w atrakcyjnej części naszych gór, kilka godzin wcześniej, w jakimś przytulnym miejscu, kiedy jest jeszcze całkiem ciemno, musi zadzwonić budzik. Rowerowa pasja śpiochom stawia wysokie wymagania. Ja zaraz po przebudzeniu staram się bombardować swój ośrodek decyzyjny w mózgu gradem uzasadnień, dlaczego warto zadawać sobie ból, przerywając słodki sen. Będzie superpogoda, genialna trasa – powtarzam sobie w myślach, drzemiąc nad umywalką w łazience. Tym razem jadę z Beatą, Tomkiem i Michałem. Dobrze dobrany skład pod względem preferencji tras, stylu jazdy i kondycji gwarantuje, że nikt na nikogo nie będzie zbyt długo czekał.
Tym razem z Krakowa wyjeżdżamy pociągiem. Mimo konieczności dostosowania się do godzin odjazdu, wolę ten sposób dotarcia do miejsca startu niż dojazd samochodem. Można spokojnie porozmawiać i patrzeć przez szybę na coraz to bardziej pagórkowaty krajobraz. Od tego patrzenia, tuż przed naszą stacją końcową, czyli Suchą Beskidzką, mam już tylko ochotę wsiąść na rower i popędzić jakąś malowniczą górską ścieżką. Tym razem, zanim to nastąpi, przejedziemy kilkanaście kilometrów asfaltem. Miała to być formalność i ledwie rozgrzewka przed właściwą trasą, ale w Suchej Beskidzkiej okazało się, że w górach zaczął wiać halny. Ten sam wiatr, który powoduje wzrost ciśnienia u bacy i jego zły humor, zmusił nas do włożenia co najmniej podwójnej porcji energii w pokonanie asfaltowej drogi dojazdowej do Lachowic.
Halny to ciepły i suchy wiatr. Powstaje, kiedy bariera w postaci gór oddziela od siebie strefy wysokiego i niskiego ciśnienia. Masy wilgotnego powietrza, wspinając się po południowej stronie Karpat w kierunku głównego ich grzbietu, ochładzają się i tracą wilgoć, bo wraz ze spadkiem temperatury skrapla się jej coraz więcej.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Tomasz Dębiec