okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2010 >> Więcej niż nieskończoność

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Kaszuby


Więcej niż nieskończoność

Piotr Tomza
Las i Jezioro Ostrzyckie. Tylko się zachwycać

Można powiedzieć, że jest tu jak w Szwajcarii (przynajmniej w pobliżu Wieżycy), jak w hrabstwie Wiltshire (Stonehenge), a nawet, że jak w Toskanii. Można. Ale można też ten kierunek odwrócić i, będąc w Szwajcarii, Anglii czy we Włoszech, zachwycać się, mówiąc: Boże, jak na Kaszubach! Czyli pięknie.

Rowerzyści nie mają wyboru: po prostu muszą być zadowoleni. Lasy, poukrywane między nimi jeziora (raz po raz też kurhany i pogańskie kamienne kręgi) oraz mnóstwo pagórków. Góra i dół, łagodnie, ale komu zależy – też ostrzej. Do tego sieć dróg o najprzeróżniejszych nawierzchniach (od asfaltu po piach) – tak gęsta, że nawet niedobór szlaków rowerowych nie powinien stanowić problemu. Dobra mapa, ładna pogoda i naprawdę jest z czego wybierać.
Kryteria, jakimi się kierujemy, są następujące: nie Węsiory (bo przy tamtejszych kamiennych kręgach już byliśmy), nie Wdzydze Kiszewskie (bo do rewelacyjnego skansenu nad Jeziorem Wdzydzkim pojedziemy innym razem). W takim razie Malbork, Czaple, Kolano i Piekło. Nazwy brzmią co najmniej obiecująco. Oprócz tego, że będziemy się nimi cieszyć, musimy jeszcze kupić gdzieś dętki na zmianę, a poza tym dobrze byłoby, gdyby trasa, którą pokonamy, dała się potem narysować na mapie w postaci jakiegoś ciekawego kształtu. Matematyczny symbol nieskończoności (leżąca ósemka), wzbogacony o dodatkowe ogniwo, jest w stanie  zaspokoić nawet najbardziej wymagające w tym względzie gusta. Ruszamy. Po drodze i tak się wydarzy, co będzie chciało. Jak wiadomo, w 1410 roku król Władysław Jagiełło odpuścił sobie oblężenie Malborka. Trudno. 600 lat później my zamierzamy to nadrobić jeszcze przed drugim śniadaniem.
Wyruszamy znad jeziora Sumino, z lewej strony mijając znacznie mniejsze (jak sama nazwa wskazuje) Suminko. Droga prowadzi początkowo niemal tuż przy brzegu, potem odbija w las, następnie wznosi się między pola. Uwaga! Sunący na nas z góry czerwony kombajn nie wygląda co prawda na forpocztę Krzyżaków, ale i tak lepiej usunąć się na bok.
Bez strat przejeżdżamy między Ogonkami a Pustką i kierujemy się wprost na Gostomie. Teren jest cały czas lekko falisty, leśno-polny, ziemia i żwir pod kołami przyjemnie trzeszczą, a po lewej znowu mijamy kolejne jezioro.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Agencja GA