okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2010 >> Muflon na kraterze

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dolny Śląsk - Park Krajobrazowy Chełmy


Muflon na kraterze

Marek Rokita
Organy Wielisławskie. Czym cyklista wobec sił natury?

To była jedna z tych wycieczek, w czasie których zmaganie się z przeciwnościami losu zaprząta umysł bardziej niż podziwianie walorów krajobrazowych i kulturowych okolicy. Byłem gotowy na poranny chłód, lecz nawet to, że słoneczna prognoza pogody na dalszą część dnia już się nie sprawdziła, było przeszkodą najmniej dotkliwą.

Po mroźnej nocy na samochodach i chwastach w przydrożnych rowach zakwitł szron. Przy takiej temperaturze trzeba się ubrać właściwie, czyli nie za lekko i nie za ciepło. To znaczy, ubranie się za ciepło jest jak najbardziej w porządku, ale oczywiście tylko wtedy, jeśli można wkrótce zdjąć dodatkowe warstwy odzieży. Zamiast dogrzewania się w siodełku można sobie co prawda zafundować rozgrzewkę klasyczną, niczym przed lekcją WF, ale ten rodzaj aktywności w połączeniu z niewinną turystyką rowerową, moim zdaniem, się kłóci. Postanowiłem więc – jak zawsze – rozgrzać się na rowerze. W takich warunkach bezmyślnością byłoby rozpoczynanie dnia od zjazdu. Przeciwnie – długi, ale łagodny podjazd do rozgrzania organizmu nadaje się najlepiej. Taki też jest podjazd ze Świerzawy do Muchowa. To wspaniałe uczucie, gdy gdzieś powyżej brzucha nagle pojawia się przyjemne ciepło, które wkrótce promieniuje na całe ciało. Wreszcie dociera do końców palców rąk i uszu, a potem można już zdjąć kurtkę.
Wjechałem właśnie do Parku Krajobrazowego Chełmy, znajdującego się we wschodniej części Pogórza Kaczawskiego. Słynie on z muflonów i wulkanów. Te pierwsze sprowadzono na Dolny Śląsk dopiero sto lat temu, by cieszyły myśliwych. Wulkany mają znacznie starszą metrykę. Na tyle starą, że od tysięcy lat są wygasłe, a ich stożki nie robią już szczególnego wrażenia. Część z nich stała się źródłem cennego bazaltu, wydobywanego w kamieniołomach, chociaż akurat na terenie parku takich kopalni nie ma.
Po przejechaniu 12 kilometrów moim oczom ukazała się Czartowska Skała – wierzchołek wygasłego wulkanu, będący jednym z najwyższych wzniesień Chełmów. Wulkan stoi prawie przy drodze, a jego szczyt nie jest zalesiony, więc podjechałem rowerem najbliżej, jak się dało, i wszedłem na wierch na nogach. Widok stamtąd piękny, mimo marnej pogody.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Rokita