okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2010 >> Stopa, worek, skarpeta, worek…

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Beskid Śląski – Wisła i okolice


Stopa, worek, skarpeta, worek…

Sławomir Bajew
Nawet pies nie był w stanie zmobilizować mnie do pokonania tego podjazdu...

Wyobraźcie sobie trzech facetów, którzy w środku słotnej jesieni przyjechali na rowery w góry. Deszcz pada, temperatura nie rozpieszcza. Który z nich miałby rzucić hasło: dziś nie jeździmy? Może myślicie, że najbardziej rozsądny. W takich okolicznościach nie ma rozsądnych.

Tradycją, rzec by można, rodzinną stały się coroczne wyjazdy braci Bajewów w Beskid Śląski na zakończenie sezonu rowerowego. Gdzieś pewnie jest początek owej tradycji, która wzywa z dwóch końców Polski obydwu braci do Wisły, gdzie spędzają, rok w rok, tydzień, uganiając się na rowerach po okolicznych górkach i przecierając coraz to nowe trasy, a po fakcie dzieląc się wrażeniami z czytelnikami „Rowertouru”.
Żaden z braci nie kwapi się, by cokolwiek ustalać, systematyzować, wpychać w tabele statystyk. Póki siły są i zdrowie, chęci – jak deklarują – nie zabraknie. Ten wyjazd jednak był w pewien sposób wyjątkowy. Otóż pierwszy raz bracia B. zaprosili na wspólny wyjazd kogoś spoza rodziny. Więc było ich trzech, tylko w jednym inna krew, jednak jeden przyświecał im cel, że odwołam się do tekstu „Autobiografii” zespołu Perfect. Drugim wykładnikiem wyjątkowości był fakt, iż oprócz rowerów górskich, na jakich bracia jeździli po okolicach Wisły od lat, tym razem zdecydowali się zabrać także rowery szosowe na wypadek, gdyby pogoda skazała ich na jazdę raczej drogami asfaltowymi. No i wykrakali. A może była to raczej myśl opatrzności, bo szosówki bardzo się przydały...
Jesienią roku pańskiego 2010 aura w okolicach Wisły okazała się wyjątkowo wredna. Najpierw padało, potem lało, a jeszcze potem padało i lało razem, a do tego temperatura wynosiła 6-7 stopni Celsjusza: wymarzone warunki na miły tydzień w górach. Nic to. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi… czego się nie lubi.
Pierwszy dzień jest przeznaczony na zakwaterowanie. Wciąż to samo miejsce naprzeciwko skoczni im. Adama Małysza w Wiśle Malince. Wieczór przygotowawczy spędzamy zgodnie z polską tradycją, pijąc herbatę, śpiewając harcerskie piosenki, wspominając bohaterskich żołnierzy i wychwalając pod niebiosa płeć żeńską. Tu się nie mówi, że kobiety są nam, mężczyznom, do szczęścia niepotrzebne!

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Przemysław Bajew
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164