okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2010 >> 12/2010 >> Nasza zima zła

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Nasza zima zła

Marek Zgaiński

Uważa się, że jeśli ktoś wsiada na rower o tej porze roku, znaczy to, że albo jest pasjonatem, albo wariatem, albo i jednym, i drugim. Nie zauważyłem u siebie ani zbytniej pasji, ani objawów zaburzeń psychicznych, a jednak jeżdżę zimą rowerem i nawet czerpię z tego sporo satysfakcji. Pewnie czerpałbym więcej, gdyby nie parę drobiazgów, które życie zimowych rowerzystów zatruwają. Tych, którzy wybierają plenery i ośnieżone leśne ścieżki, to nie dotyczy, ale jeśli ktoś – mimo wszystko – uparł się, żeby przemieszczać się rowerem po mieście, to ma – jak to się mówi – przegwizdane, a dokładnie przesolone.
O zaletach i wadach soli naukowcy dyskutują od lat. Zaś co do jej szkodliwości, wątpliwości nie mają blacharze samochodowi, naprawiając nadkola, progi i inne elementy samochodów, stykające się z zasoloną śnieżną breją. To samo dotyczy rowerów. Sól jest zabójcza. Po jednej zimie cały napęd nadaje się na złom. A jak się ma stalową ramę i obręcze kół, właściwie cały rower można wyrzucić.
Wiem, że trzeba solić, by samochody nie wpadały w poślizg, ale zamiast tego kierowcy mogliby jeździć wolniej i wszystkim wyszłoby to na dobre. Śnieg też można odgarnąć. Na jezdniach robią to pługi, ale nikt nie dba o usunięcie białego puchu z dróg rowerowych. Można więc albo taplać się w solance, albo przedzierać przez niesłony, za to kopny śnieg.
Bywa, że z konieczności wsiadam do samochodu i zza kierownicy obserwuję rowerzystów – zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego nie mają żadnych świateł ani nawet odblasków. Jak się zimą dojeżdża rowerem do pracy, to wyjeżdża się po ciemku, a wraca po zmierzchu, więc jakiekolwiek lampki by się przydały.
Rowerzysta powinien się świecić jak choinka na Gwiazdkę, a ukrywa się jak jakiś duch i w ostatnim momencie pojawia w zasięgu reflektorów samochodu. To też odbiera mi przyjemność jazdy rowerem w zimie, pewnie z powodu empatii. A skoro już wspomniałem o choince i Bożym Narodzeniu, to nadal namawiam, żeby zamiast golarki, telefonu, telewizji na kartę czy czegoś w tym rodzaju, reklamowanego powszechnie, bliskiej osobie sprezentować rower. Ale z jeżdżeniem na nim lepiej poczekać do wiosny… 



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164