okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2010 >> Przepraszam, czy tu straszy?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Jura Krakowsko-Częstochowska


Przepraszam, czy tu straszy?

Kalina Stachowiak
Ruiny zamku Mirów

Kto choć raz zobaczy tę krainę z poziomu siodełka rowerowego, odda jej swoje serce. Potrafi zafascynować każdego. Poza gęstą siecią szlaków pieszych, konnych i rowerowych, pełno tu bezdroży kryjących ruiny zamków, wtopionych w skały i niesamowite kształty wapiennych ostańców, pobudzające naszą wyobraźnię.

Wniosek urlopowy to taki kawałek papieru, który dodaje nam skrzydeł na kilka dni. Na wieść, gdzie tym razem kieruję dwa koła, szef tylko pokiwał głową i kazał wrócić do pracy w jednym kawałku. A przecież Jura Krakowsko-Częstochowska to nie tylko mekka dla wspinaczy.
PKP Kraków Główny – w składzie 3:1 wytaczamy się z przedziału. Słoneczny poranek rozpoczynamy przy kawie na krakowskim rynku. Pobudzeni kofeiną, rozpoczynamy kluczenie miejskim labiryntem i po kilku kilometrach udaje się nam wydostać do czerwonego szlaku, którym kierujemy się do miejscowości Czajowice. Z początku dość monotonnie kluczymy przez podkrakowskie wsie i pola. Pierwszych atrakcji dostarcza jazda przez wąwóz Ciasne Skałki. Niesamowite ilości błota sprawiają, że rowery suną jak po maśle. Słysząc za sobą okrzyki Krzyśka, że wyprzedza go tylne koło, zaciskam mocniej ręce na kierownicy i balansuję tak, żeby nie wcelować w żadne drzewo. Mimo usilnych starań, zabawa kończy się w pokrzywach. Tym optymistycznym akcentem wita nas Ojcowski Park Narodowy. Wyjeżdżamy w Dolinie Prądnika. Jej dnem, aż do samego Ojcowa prowadzi nas wijąca się malowniczo droga. Dziś, po przejechaniu całej Jury, muszę przyznać rację tym, co zachwalali, że to jedna z najpiękniejszych jurajskich dolinek. Szczególnie zachwycają prężące się majestatycznie formy wapiennych ostańców, usiane wzdłuż doliny. Nie mając ochoty na przepychanie się wśród zwiedzających, ruszamy dalej. W miejscowości Sułoszowa odbijamy w lewo, wzdłuż oznaczeń czerwonego szlaku, prowadzących na Górę Kamienną. Droga powoli pnie się zielonym tunelem do nieba. Po bokach rozpływają się zbocza utkane szachownicą pól. W końcu otwiera się przed nami widok na oblane słońcem pasma wzniesień przecinających Wyżynę Olkuską. Takie obrazy uświadamiają, dlaczego tak bardzo lubimy się wyrywać z wielkich miast.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Krzysztof Piłasiewicz