okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2010 >> A może rower na kłódkę?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na rozgrzewkę >> Puszcza Zielonka


A może rower na kłódkę?

Marek Zgaiński
Krajobraz wczesnojesiennej Wielkopolski bywa urzekający

Co można zrobić, kiedy szara i deszczowa jesień całkiem niespodziewanie funduje słoneczny weekend? Na zaplanowanie wycieczki w dalsze okolice jest już za późno. Pozostaje eksploracja tego, co w pobliżu domu. Zdecydowaliśmy się odwiedzić położoną na północny wschód od Poznania Puszczę Zielonkę, a dotarcie tam przez Biedrusko wydało się nam najlepszym pomysłem.

Wyjazd z Poznania w stronę Piły nie należy do łatwych, podobnie zresztą jak w każdą inną stronę. I wymaga od rowerzysty nie lada umiejętności z zakresu survivalu. Ulica Niestachowska, prowadząca w stronę drogi wylotowej na Piłę, została ostatnio wyremontowana i wyposażona w wydzieloną drogę rowerową. Sielanka trwa krótko, bo po kilometrze rowery trzeba przenieść kładką nad dwupasmową jezdnią na drugą stronę, gdyż szlak rowerowy nagle się kończy, a nie chcemy ryzykować jazdy poboczem drogi, na której samochody śmigają ponad setką. Potem jeszcze jedno przejście przez barierki i wąską jak ślad węża ścieżką przedzierając się przez chaszcze, docieramy do ronda przy Obornickiej.
Dalej próbujemy jechać poboczem, ale rozbite szkło i walające się żelastwo skutecznie motywują nas do powrotu na zatłoczony, nawet w niedzielne przedpołudnie, asfalt. Z rękami na kierownicy i duszą na ramieniu docieramy do drogi na Morasko. Tu jest luźniej i zaczynają się małe podjazdy, co w Wielkopolsce jest nieczęste. Ale górki to nie wynik fałdowania skorupy ziemskiej, lecz zwykłej moreny z okresu zlodowacenia, więc bez wysiłku docieramy do rezerwatu meteorytów. Morasko mieszkańcom miasta kojarzy się głównie z nowym kampusem uniwersyteckim, ale mało kto wie, że są tam również kratery po meteorytach, które jakieś pięć tysięcy lat temu poczyniły spustoszenie porównywalne z 80 kilotonami trotylu. Wpadając w atmosferę, rozgrzewały się do niewyobrażalnych temperatur i błyskawicznie wyparowywały w zetknięciu z ziemią. Patrząc na największy, wypełniony wodą krater o średnicy ponad stu metrów, łatwo można sobie wyobrazić, jaka to musiała być siła. Okrążamy wszystkie mniejsze i większe dziury na rowerach i wracamy do Moraska, by skierować się w stronę Biedruska.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Zgaiński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164