okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2010 >> 11/2010 >> Drodzy Czytelnicy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drodzy Czytelnicy


Czy potraficie wyobrazić sobie sytuację, w której jako rowerzyści, piesi, rolkarze jesteście głównymi uczestnikami ruchu, a kierowcy w samochodach z uśmiechem na ustach ustępują Wam pierwszeństwa, bowiem to oni są podporządkowanymi uczestnikami ruchu? To nie fikcja, ale nowatorskie rozwiązania funkcjonujące w Danii, w najbliższym sąsiedztwie szkół, placów zabaw, boisk. Stosunkowo niedługa historia takich działań już przynosi pierwsze efekty: mniejsza liczba wypadków z udziałem pieszych, mniej zatłoczone samochodami ulice i chodniki, czystsze powietrze i wzrost zadowolenia mieszkańców. Na przełomie września i października miałam okazję uczestniczyć w Gdańsku w Pierwszym Kongresie Mobilności Aktywnej. Władze tego miasta jako pierwsze w Polsce podjęły się zasygnalizowania szerszemu gremium urzędników i specjalistów tematu, będącego w miastach Europy Zachodniej od lat główną strategią, na bazie której przebudowuje się bądź rozbudowuje przestrzeń miejską.
W Kopenhadze, Londynie czy Monachium nie mówi się już o zabieraniu ulic kierowcom i oddawaniu ich rowerzystom, o konieczności budowy kolejnych kilometrów dróg rowerowych kosztem innych inwestycji. Bowiem nie rywalizacja o to, kto silniejszy i bardziej wpływowy, jest celem miast funkcjonujących na zasadach zrównoważonego transportu. Istotne stało się takie gospodarowanie przestrzenią miejską, aby żaden z jej uczestników, czy to rowerzysta, kierowca, czy pieszy, nie czuł się zmarginalizowany. A przy wprowadzaniu zmian – korzystanie z już dostępnej infrastruktury, bez konieczności generowania kosztów, na które szczególnie mniejsze miasta czy biedniejsze dzielnice nie mogą sobie pozwolić. Stąd wytyczanie (ale nie budowa nowych) dróg i pasów dla rowerów, wyznaczanie parkingów park&ride, stref Tempo-30, otwieranie dla ruchu rowerowego ulic dostępnych do tej pory tylko dla ruchu pieszego, wyposażanie autobusów komunikacji miejskiej w bagażniki do przewozu rowerów, wreszcie rozwijanie systemu rowerów publicznych, który w polskich miastach wciąż dopiero raczkuje. A wszystko to na podstawie spójnej sieci rozwiązań obejmującej dany obszar.
Zasadą filozofii mobilności aktywnej jest bowiem działanie w taki sposób, aby kierowcy z własnej woli i bez frustracji, że zabiera się przynależną im przestrzeń, wybierali alternatywne formy transportu, mając świadomość, że dzięki nim równie sprawnie, a nawet sprawniej dotrą do celu. Aby był to wybór, a nie przymus, bo tylko wybór ma szansę stać się trwałym działaniem. Czy wierzę, że taka zmiana także, a może przede wszystkim w mentalności każdego z nas, w tym samych decydentów, jest możliwa?
To pytanie wielokrotnie zadawaliśmy sobie podczas kongresu. Chcemy wierzyć, że tak. Wszak innym się udało...

Zapraszam do lektury

Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna