okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> Z salamandrą w nazwie

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

rowerem po parkach narodowych >> Gorczański Park Narodowy


Z salamandrą w nazwie

Krzysztof Grabowski
Szlak rowerowy na Turbacz
„Rowerem po parkach narodowych” to cykl artykułów opisujących wszystkie polskie parki, na które autorzy patrzą z punktu siedzenia siodełka rowerowego. Mi przypadło zadanie przyjrzenia się pod tym kątem salamandrze plamistej, wpisanej w literę G, czyli Gorczańskiemu Parkowi Narodowemu. 
 
Przyznam, że niełatwe było to dla mnie zadanie, zważywszy, że nie jestem „tutejszy” – do granic parku muszę podjechać samochodem 100 kilometrów. Z tego powodu Gorce nie są mi tak bliskie i dobrze znane, jak chociażby Beskid Śląski, Żywiecki czy Mały. Jednocześnie patrząc na liczbę rowerzystów oblegających w weekendy Turbacz, przyglądając się ich zaawansowanym maszynom, ubłoconym kołom i strudzonym twarzom, z pełnym szacunkiem dla nich i jednocześnie pokorą zabrałem się za opis, zdając sobie sprawę, że jest masa wyjadaczy, znających tu każdy zakątek, przez których mogę zostać wypunktowany. GPN jest na szczęście na tyle mały, że wystarczy kilka wycieczek, by poznać go przynajmniej w stopniu dobrym.
Odwiedzenie parku rozpocząłem od... strony internetowej. Zwykle tak się to u mnie zaczyna: wiedza z Internetu i czytanie mapy. Pierwsze źródło, czyli adres gorczanskipark. pl to obszerna skarbnica informacji. Strona jest rozbudowana, zawiera dużo treści i w zasadzie łatwo do nich dotrzeć – ułożone są logicznie. Tu dyrekcję parku można pochwalić. Ale za archaiczny stan techniczny strony – już niekoniecznie. Małe literki (tak tak, zacząłem już na to zwracać uwagę), wciąż używany flash, małe zdjęcia i brak responsywności oraz przyjaznych map terenu i szlaków – to główne jej grzechy. Drugie źródło wiedzy to mapa Compassu. Porównując jedno z poprzednich wydań z aktualnym, od razu rzuca się w oczy zmiana na lepsze w gęstości ścieżek dydaktycznych i przeróżnych szlaków – pieszych, spacerowych, konnych, narciarskich i rowerowych. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Krzysztof Grabowski