okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 12/2013 >> Krok po kroku na wschód

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Korespondencja >> Ałtaj


Krok po kroku na wschód

Michał Sitarz
Ciężar rzeczywistości przygniótł wielu mieszkańców Ałtaju. Aż żal patrzeć, jak wielkie spustoszenie sieje alkohol wśród jego mieszkańców

Jestem spragniony przemierzania wielkich, słabo zaludnionych przestrzeni. Nie mogę się już doczekać ucieczki od cywilizacji – od hałasu, pośpiechu, wszechobecnej sieci. Mam nadzieję, że prawie dwa miesiące, spędzone w bezkresnej przestrzeni, pozwolą mi osiągnąć stan psychiczny właściwie niedostępny już dla współczesnego, cywilizowanego człowieka. Jestem ciekaw, czy dowiem się czegoś nowego o sobie, czy czymś siebie zaskoczę, do jakich wniosków dojdę.

Tak się jakoś poskładało, że tegoroczna podróż jest całkiem logiczną kontynuacją naszych dwóch poprzednich wypraw. Rok 2011 – Gruzja, Armenia i cudowny Kaukaz. 2012 – Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan, czas przygód w rejonie Pamiru i Tien-szanu. No i mamy rok 2013 – lądujemy o krok dalej na wschód, ponowne w byłym ZSRR. Tym razem chcemy zobaczyć, jak to jest w rejonie potężnego Ałtaju.
Wiemy niewiele. Niewiele ponad to, że wylądujemy w Nowosybirsku i będziemy zmierzali na południe, przez rosyjską część Ałtaju. Taki ogólny zarys nam wystarczy, nie ma co planować bardziej szczegółowo, przecież i tak potencjalny plan prawdopodobnie zmieni się radykalnie, zakręci o 180 stopni na skutek jakiegoś pojedynczego spotkania, rad przypadkowego wędrowca, wskazówek autochtonów. Ruszajmy zatem ku nowej przygodzie, na spotkanie z nieznanym…
Aż do dnia wylotu nie jesteśmy świadomi, że – mimo zakupienia biletu lotniczego – powinniśmy liczyć się z tym, że może zabraknąć dla nas… miejsca w samolocie. Okazuje się, że na lot do Moskwy nie wszyscy się załapią. Nie, nie chodzi tu o jedną czy dwie osoby, lecz o osób trzynaście! Nas ten problem na szczęście nie dotyczy, w punkcie odprawy bagażu jesteśmy pierwsi. Wylot opóźnia się o niemal godzinę, co komplikuje naszą podróż już na samym początku.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Sitarz