okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2013 >> Krok po kroku na wschód

nowości

Nowy kask od Kasku

Bohater tegorocznego Tour de France, Chris Froome po zdobyciu żółtej koszulki lidera musiał oddać ją tylko na dwa etapy Włochowi Fabio... »

Luźny styl

Luźna koszulka techniczna firmy Dartmoor przekonuje do siebie nierowerowym wyglądem, a jednocześnie… właściwościami koszulki rowerowej.... »

Koszulka nawadniająca

Jeśli lubisz mieć pod ręką ustnik bukłaka, a jednocześnie w plecaku nie czujesz się dobrze na trasie, warto rzucić okiem na nową koszulkę,... »

poradniki

Wszystko, co się świeci

Bauke Mollema – holenderski kolarz wraz z kolegami z grupy Trek-Segafredo przygotowując się do jazdy na czas w tegorocznym Giro d'Italia, nie... »

Kompletujemy narzędzia

Korzystanie z roweru nie ogranicza się jedynie do zdobywania kolejnych kilometrów. Bez względu na to, czy jeździmy na nim do pracy czy... »

Korespondencja >> Ałtaj


Krok po kroku na wschód

Michał Sitarz
Ciężar rzeczywistości przygniótł wielu mieszkańców Ałtaju. Aż żal patrzeć, jak wielkie spustoszenie sieje alkohol wśród jego mieszkańców

Jestem spragniony przemierzania wielkich, słabo zaludnionych przestrzeni. Nie mogę się już doczekać ucieczki od cywilizacji – od hałasu, pośpiechu, wszechobecnej sieci. Mam nadzieję, że prawie dwa miesiące, spędzone w bezkresnej przestrzeni, pozwolą mi osiągnąć stan psychiczny właściwie niedostępny już dla współczesnego, cywilizowanego człowieka. Jestem ciekaw, czy dowiem się czegoś nowego o sobie, czy czymś siebie zaskoczę, do jakich wniosków dojdę.

Tak się jakoś poskładało, że tegoroczna podróż jest całkiem logiczną kontynuacją naszych dwóch poprzednich wypraw. Rok 2011 – Gruzja, Armenia i cudowny Kaukaz. 2012 – Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan, czas przygód w rejonie Pamiru i Tien-szanu. No i mamy rok 2013 – lądujemy o krok dalej na wschód, ponowne w byłym ZSRR. Tym razem chcemy zobaczyć, jak to jest w rejonie potężnego Ałtaju.
Wiemy niewiele. Niewiele ponad to, że wylądujemy w Nowosybirsku i będziemy zmierzali na południe, przez rosyjską część Ałtaju. Taki ogólny zarys nam wystarczy, nie ma co planować bardziej szczegółowo, przecież i tak potencjalny plan prawdopodobnie zmieni się radykalnie, zakręci o 180 stopni na skutek jakiegoś pojedynczego spotkania, rad przypadkowego wędrowca, wskazówek autochtonów. Ruszajmy zatem ku nowej przygodzie, na spotkanie z nieznanym…
Aż do dnia wylotu nie jesteśmy świadomi, że – mimo zakupienia biletu lotniczego – powinniśmy liczyć się z tym, że może zabraknąć dla nas… miejsca w samolocie. Okazuje się, że na lot do Moskwy nie wszyscy się załapią. Nie, nie chodzi tu o jedną czy dwie osoby, lecz o osób trzynaście! Nas ten problem na szczęście nie dotyczy, w punkcie odprawy bagażu jesteśmy pierwsi. Wylot opóźnia się o niemal godzinę, co komplikuje naszą podróż już na samym początku.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Sitarz