okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 4/2012 >> Jeszcze bardziej pierwsza

poradniki

Gotowanie w wersji light

W Polsce trudno o miejsce, z którego nie bylibyśmy w stanie dojechać rowerem w ciągu godziny do jakiejkolwiek osady ludzkiej. Czy w takim... »

Kross Trans Hybrid 5.0

Większości krytykantów rowerów wspomaganych elektrycznie zwykle zadaję jedno proste pytanie: jeździliście już kiedyś na jednym z... »

Styl życia >> Renata Kałuża


Jeszcze bardziej pierwsza

Z Renatą Kałużą, utytułowaną handbikerką, rozmawia Jakub Terakowski
Dolina Białej Wody Kieżmarskiej, maj 2010

W listopadzie ubiegłego roku jako pierwsza Polka wygrałaś maraton w Nowym Jorku, jadąc na handbike’u.
– Wygrałam, ale to nie ja byłam pierwszą Polką na nowojorskim podium. Sześć lat temu srebrny medal zdobyła tam moja koleżanka – Monika Pudlis.

Dlaczego jeździsz handbike'em?

– W marcu 2007 roku uległam w górach wypadkowi. Złamałam kręgosłup, jestem całkowicie sparaliżowana w dół od klatki piersiowej. Po wyjściu ze szpitala zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak nadal zachować aktywność. Wcześniej wspinałam się, jeździłam na nartach, pracowałam jako przewodnik tatrzański. Nie wyobrażałam sobie życia na wózku inwalidzkim. Nigdy przedtem nie interesowałam się sportem niepełnosprawnych. W ośrodku rehabilitacyjnym całymi dniami przeszukiwałam internet, tam odkryłam rower, narty i nurkowanie dla osób upośledzonych fizycznie. Stwierdziłam, że rower najbardziej odpowiada moim upodobaniom.

Rower, czyli handbike?

– Tak, rower napędzany rękami; na innym nie mogłabym jeździć. Skontaktowałam się z ich producentem – Jarkiem Rolą, który wykonał dla mnie pierwszy pojazd – mocny, solidny, ciężki – idealny do wycieczek, lecz zbyt powolny na zawody sportowe. Wtedy jednak nie myślałam jeszcze o wyścigach, zależało mi tylko na ruchu, chciałam się wyrwać z domu, odetchnąć świeżym powietrzem.

Pamiętasz swoją pierwszą jazdę handbike’em?

– O tak, doskonale! To było niecały rok po wypadku. Z trudem przejechałam pięć kilometrów, myślałam, że ducha wyzionę. Wróciłam do domu zachwycona! Zaczęłam powoli odbudowywać kondycję, bo po wypadku byłam w fatalnej formie, przez długi czas leżałam, więc mięśnie w ogóle nie pracowały. Jeździłam zatem na tym pierwszym handbike’u bez opamiętania, ale tylko rekreacyjnie – na spacery i wycieczki. Poznałam wszystkie ścieżki rowerowe i dostępne mi szlaki w okolicach Zakopanego i Czarnego Dunajca.

Ambitnie zaczęłaś. Od razu od tras górskich.

– Mieszkam w Zakopanem, więc nie miałam wyboru. A mój pierwszy handbike spisywał się tutaj doskonale, to taki MTB dla niepełnosprawnych. Miał jednak swoje wady: nie był tak wygodny jak następne, jeździłam w pozycji bardziej siedzącej niż obecnie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Archiwum Renaty Kałuży