okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze nagroda Rowertouru archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży partnerzy

» Czy uważasz Facebooka za źródło informacji na temat rowerów?


skomentuj »
n.p.m. pierwszy rowerpierwszy rower
strona główna >> wyprawa numeru >> Odważnym szczęście sprzyja

nowości

Licznik wody?

Plecaki firmy CamelBak® wyposażone są w specjalny zbiornik na wodę, podawaną do ust rurką. Ostatnim wynalazkiem zaprezentowanym przez tego... »

SPD z platformą

XTR – te trzy litery elektryzują każdego zapalonego cyklomaniaka. Już na jesień zapowiadana jest spora rewolucja w tej grupie! Poza... »

Kup pan serwis…

Zawsze marzyłeś o założeniu własnego, profesjonalnego serwisu rowerowego? Z gigantycznym zestawem narzędzi Park Tool MK195 naprawa żadnej... »

Wodoodporny Packman

Najnowszy plecak Packman Pro 2 firmy Ortlieb to dobre rozwiązanie dla tych, którzy z racji stylu jazdy nie mogą sobie pozwolić na sakwy ani... »

Dla pań, ale bez kwiatów

Damska koszulka kolarska Breva firmy Accent została zaprojektowana tak, by odejść od trendu „jak damskie, to różowe albo w... »

Szykownie i bezpiecznie

Met Camaleonte Executive to kask zaprojektowany tak, by nie tylko zapewniał bezpieczeństwo, ale także nadawał odpowiedni styl rowerzyście.... »
Max Siodełkokomiks
 

poradniki

Kiedy łańcuch mówi dość

Czy wiecie, jak długo wytrzymują poszczególne części roweru? Kiedy kończy się ich przydatność, jak rozpoznać pierwsze oznaki... »

Zanim oddasz na złom

Szczęśliwych posiadaczy rowerów na ramach karbonowych i aluminiowych ten problem nie dotyczy. Chociaż w każdym rowerze jest coś... »

Wyprawa numeru >> Hiszpania - szlak świętego Jakuba


Odważnym szczęście sprzyja

Janusz Cłapiński
Częsty widok – piaszczysty szlak. Rejon Nájera

Podróż połączona z przeżyciami duchowymi to było coś, czego szukałem. W mojej głowie zaczął powstawać plan wyjazdu: dojedziemy do Hiszpanii, już na rowerach przejedziemy szlak świętego Jakuba. I wzorem średniowiecznych pątników wyrzucimy do oceanu drobne kamienie, symbolizujące nasze złe uczynki.

Każda podróż, czy ta najbardziej odległa, czy bliska, zaczyna się w głowie. Tam stawiasz pierwsze kroki, które są najtrudniejszymi ze wszystkich, jakie postawisz podczas wyprawy. One zadecydują, czy pozwolisz swoim marzeniom ujrzeć światło dzienne, czy zgasnąć w zaułku wyobraźni.
Pewnego październikowego wieczoru, popijając gorącą herbatę, błąkałem się po krainie internetu. Beztrosko wpisywałem różne hasła w wyszukiwarkę, aż w końcu moje palce wystukały wyrazy: podróż dookoła świata. Z błyskiem w oku wcisnąłem enter. Na ekranie monitora pokazało się kilka stron. Przeglądałem je po kolei, aż trafiłem na interesujący link: Camino de Santiago – szlak świętego Jakuba. Kliknąłem i nie miałem żadnych wątpliwości – muszę tam pojechać. Podróż połączona z przeżyciami duchowymi to było coś, czego szukałem i czego potrzebowałem. W mojej głowie zaczął powstawać plan wyjazdu: dojedziemy do Hiszpanii, przejedziemy Camino de Santiago na rowerach, we dwóch z Krzysztofem, moim bratem. We wrześniu, gdy temperatury nie będą już tak wysokie.
Nasze rowery to zwykłe, sztywne górale, które uratowaliśmy przed tragiczną śmiercią na jednym z norweskich wysypisk. Oprócz niezbędnego, podróżniczego ekwipunku zabraliśmy ze sobą również kieszenie wypchane entuzjazmem, chęć przeżycia wielkiej przygody i odwagę. O odwadze miał świadczyć sposób dotarcia do krainy Basków, gdzie rozpoczynała się nasza rowerowa pielgrzymka. Samolot za drogi. Autokar nie kursował do Saint-Jean-Pied-de-Port, maleńkiej miejscowości na granicy francusko-hiszpańskiej. Pozostała więc Renata, dokładniej – samochód. Nie byle jaki: historia tego auta mogłaby posłużyć za scenariusz niejednego filmu. Renia to renault 21 nevada z 1990 roku, które kupiłem za 500 złotych od zaprzyjaźnionego księdza.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Janusz Cłapiński