okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Reportaż >> historie z rowerem w tle


Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom

Krzysztof Story
Historie zbierałem wszędzie. Od wielkich miast po najmniejsze wioski
Na Polskę trzeba mieć pomysł. Jechać daleko można tak po prostu. Ale żeby przejechać własny kraj, samemu się do tego zachęcić – trzeba mieć pomysł. 
 
Wymyśliłem – objadę kraj, a w każdym mieście i wiosce odwiedzę ten sam adres. Wybiorę ulicę, numer domu. Zapukam do nieznanych drzwi, porozmawiam, będę zbierał historie. Sprawdzę, jak wygląda Polska za drzwiami. Polska zwykłych ludzi. Środek transportu? Oczywiście rower!
Umówmy się: pomysł był wariacki. Pukać do obcych ludzi? Rozmawiać z nimi, pisać o tym? O czym w zasadzie? Przecież oni mogą nie mieć nic do powiedzenia, nie wiem, na kogo trafię. Ale zagnieździł mi się w głowie tak, że musiałem spróbować. Przejrzałem listę najczęściej występujących ulic w kraju. Wybrałem jedną – było ich ponad dwa tysiące na całą Polskę. Rzuciłem kostką. Numer 3. Dobrze, będę pukał pod trójki.
Wszyscy pytają: jaki to był adres? Dziwne pytanie. Przecież z założenia przypadkowe były tak adres, jak i jego mieszkańcy. Dla mnie ważniejsze było, kogo spotkam. 
Szczerze, bałem się. Starałem się przygotować. Spakowałem sakwy, przygotowałem rower – na tym się znam. W notatniku zapisałem 46 pytań otwierających rozmowę. O czym marzysz? Z czego jesteś najbardziej dumny? Cofnąłbyś czas, gdybyś mógł? Jakim chciałbyś być zwierzęciem? 
Była jedna rzecz, której nie mogłem przewidzieć, na którą nie mogłem się przygotować – że ludzie mi nie otworzą. Nie będą chcieli ze mną rozmawiać, opowiadać o sobie obcemu facetowi. Brudnemu, zakurzonemu, z drogi. Po prostu zatrzasną mu drzwi przed nosem. Powiedzą: „Nie, dziękuję”. Mogło tak być. 
4 lipca wyruszyłem z rodzinnego Wrocławia. Pierwsze drzwi były w Brzegu. Stresowałem się bardziej niż na maturze, odpalałem jednego papierosa od drugiego. Domofon (ach, jeszcze domofon trafiłem na pierwszy raz, o ileż łatwiej byłoby po prostu zapukać do drzwi) naciskałem bardzo niepewnie.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Krzysztof Story