okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Płeć roweru

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Na finiszu


Płeć roweru

Weronika Leczkowska
 
Mój rower jest samcem. Nie tylko z imienia (wszak Rzęch jest rodzaju męskiego), ale i z mojego do niego podejścia. Jest silnym, doświadczonym i niezawodnym partnerem w podróży. Z reguły jedynym, bo jako jedyny chce jechać wszędzie tam, gdzie ja i nie grymasi.
Ludzie z reguły nie lubią jeździć jak ja, bez celu. Albo jadą w konkretne miejsce, albo kręcą ustalone wcześniej kilometry, zapisując trasę na urządzeniach mobilnych. Jadąc bez planu, odczuwają dyskomfort. Tak więc, gdy zdarzyło mi się pojechać na wycieczkę z kolegą, z góry założyłam dla nas cel podróży – po cóż ma się człowiek męczyć i zastanawiać, po co to robi?
Ku mojemu zaskoczeniu, mój towarzysz okazał się doskonałym partnerem – podobnie jak ja odruchowo skręcał w ładniejszą drogę, a nie tę, którą dyktował GPS. Do celu dojechaliśmy trasą dwa razy dłuższą, ale ile fajnych i zaskakujących ścieżek po drodze przemierzyliśmy! 
Cudowna podróż trwała i trwała. Jednak, gdy słońce zaczęło nisko kłaść się nad kwiecistymi łąkami, ustawiliśmy GPS na drogę do domu i grzecznie go słuchaliśmy. Szybko przemierzaliśmy kilometry, sunąc gładkim, szerokim asfaltem. To nic, że nudno, to nic, że samochody mijały nas „na lakier” – nawet w letniej scenerii spanie w krzakach z rowerem zamiast w śpiworze nie wszystkim sprawia przyjemność. W takiej sytuacji wizja kąpieli w wannie i nocy spędzonej we własnym łóżku doskonale nakręca do jazdy.
Jechałam pierwsza, gdy nagle zobaczyłam interesujący 
pomnik na poboczu. Zahamowałam dość gwałtownie, bez żadnego ostrzeżenia – jadąc dłuższy odcinek na prowadzeniu, zwyczajnie zapomniałam, że nie jestem sama…
Kraksa wyglądała źle – kolega trącił mnie tylko lekko, ale sam przekoziołkował z rowerem na środek jezdni. Szczęśliwie nic nie jechało. Szybko rzuciłam swój rower i podbiegłam go ratować.
 – Nic się nie stało? – zapytałam powoli odrywającą się od asfaltu zakrwawioną ofiarę.
– Jeszcze nie wiem – odpowiedział kolega. Jednak zamiast sprawdzić, czy wszystkie kości ma całe, on podniósł rower i zaczął oglądać go detalicznie.
Byłam w szoku – krew się leje, a ten sprawdza przerzutki! Jak to możliwe?
Rower kolegi z pewnością jest kobietą! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.
 
 
 


Zdjęcie: Weronika Leczkowska