okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 5/2018 >> W krainie baśni

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Na szlaku >> północna Hiszpania


W krainie baśni

Michał Sitarz
Fantastyczne scenerie półpustynnego Bardenas Reales
Za sprawą licznych zbiegów okoliczności (o czym pisaliśmy w listopadowym „Rowertourze”, pod koniec relacji z południa Hiszpanii) i kilku przesiadek w tak zwanej ostatniej chwili, w ciągu jednego dnia docieramy na hiszpańską północ. Jadąc pociągami, mamy czas na odpoczynek, na pobieżne planowanie jutra, pomyślenie o tym, co wydarzyło się podczas minionych kilku tygodni. Upał był bez wątpienia kolejnym wartościowym doświadczeniem. 
 
Myśl o następnym gorącym przedpołudniu, o kolejnych dniach, o kolejnych trzech tygodniach w upale zaczęła nas nieco przytłaczać. Umysł człowieka w swych głębokich strukturach funkcjonuje jakby niezależnie, ma swoje przewrotne plany względem właściciela. Wykorzystując nasze znużenie, kreuje wizje sielskich chwil po powrocie do Polski, bardzo zgrabnie i jakże racjonalnie tłumaczy, że w domu jest tyle spraw do załatwienia, tyle miłych chwil do spędzenia. Umysł unaocznia, umysł niezbicie dowodzi, że jałowe brnięcie przez kolejne upalne dni nie ma sensu. Że lato na Półwyspie Iberyjskim chłodniejsze nie będzie, a dotychczasowe trzy tygodnie w zupełności nam wystarczą. Że należy przebukować bilety i wracać. Wbrew tym ciężkim do odparcia pokusom, próbujemy radykalnej zmiany, chcemy w sposób bezkompromisowy odmienić bieżącą sytuację. Jedziemy na chłodniejszą północ Hiszpanii.
Wysiadamy na niewielkiej stacji w miasteczku Briviesca w prowincji Burgos, wchodzącej w skład wspólnoty autonomicznej Kastylia i León. Od razu odczuwamy zmianę klimatu. Wszystko wokoło wydaje się być inne, nowe, świeże. Zielona trawa i kolorowe polne kwiaty na poboczu drogi. Porywisty wiatr, który sprawia, że trzeba się ubrać. Nie możemy nasycić się tym chłodem, świeżością barw drzew, pól, nieba. Mój stan umysłu jest czymś z pogranicza ekstazy, nie wierzę w to, co widzę, co odczuwam. Radość z tych banalnych i prozaicznych doświadczeń i obserwacji jest ogromna. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Michał Sitarz