okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> Nie tylko fontanna Neptuna

poradniki

Z psem na koniec świata!

Spakowany plecak, mapa w ręku i bilet na majówkę! Już chcesz wyjść z domu, ale czujesz mrowienie na plecach, bo… ktoś cię... »

Na szlaku >> Gdańsk


Nie tylko fontanna Neptuna

Anita Demianowicz
Nocna panorama Motławy i Długiego Pobrzeża. Widok na jeden z symboli Gdańska – Bramę Żuraw, w którym mieści się jedna z filii Narodowego Muzeum Morskiego
Gdańsk nieustanie inwestuje w trasy rowerowe i wciąż trafia na pierwsze miejsca rankingów miast przyjaznych rowerzystom. Nie dziwi więc jego popularność wśród turystów, którzy chcą zwiedzać tę nadmorską metropolię nie inaczej jak na rowerach, którymi, jak wiadomo, wszędzie się dojedzie. Na weekend polecam więc Gdańsk, ale wyjątkowy, bo poza utartymi szlakami.
 
W  Parku Oliwskim nad ranem pachnie mokrą trawą. Wprawdzie nie można tu jeździć rowerem, ale park znajduje się przy samej drodze rowerowej i nie sposób go zignorować. Posłusznie zsuwam się z siodełka i prowadzę rower zielonymi i skąpanymi w świetle porannego słońca alejkami. Jest niedzielny, leniwy poranek.
Nie brakuje oczywiście tych, którzy nie respektują przepisów. Para młodych ludzi na rowerach miejskich wjeżdża z impetem przez żelazną, kutą bramę. Sprawnie wymijają nielicznych wciąż o tej porze spacerowiczów. 
Alejki zapełnią się dopiero po południu, kiedy po niedzielnym obiedzie całe rodziny ruszą na spacer. Park Oliwski im. Adama Mickiewicza to jedno z ulubionych miejsc gdańszczan, szczególnie tych, którzy mieszkają w Oliwie. Sama lubię tu przychodzić w letnie poranki albo w mroźne słoneczne dni, szczególnie gdy park rozświetlają bajeczne iluminacje. 
Park Oliwski założyli cystersi, którzy przybyli na tereny dzisiejszego Gdańska w XII wieku z niedalekiego Kołbacza. Stopniowo zaczęli zagospodarowywać darowany im teren. Powstawały zabudowania klasztorne, z czasem ogród przyklasztorny i park.
Skręcam najpierw w moją ulubioną alejkę lipową i wędruję wzdłuż Potoku Oliwskiego. Poskręcane konary drzew sczepiają się ze sobą, tworząc zielony tunel, przez który idzie się niczym przez magiczny las. Drzewa w alejce liczą ponad 200 lat. To dzięki ich celowej deformacji udało się osiągnąć efekt tunelu, który cysterscy mnisi nazwali „Drogą do wieczności”. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Anita Demianowicz