okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 4/2018 >> Zwolnić!

nowości

Elektryzujące urządzenie

Adapter Busch + Muller E-Werk służy do zasilania urządzeń elektronicznych (np. GPS, smartphone) energią dostarczaną z piasty z prądnicą. Gdy... »

Ciuszki pod spód

Accent pokazał dwie damskie „potówki”: koszulki Elene Lady w wersji z krótkim lub długim rękawem zostały wykonane z... »

Restrap: Torba podsiodłowa Restrap (14 litrów)

Pochodząca z Wielkiej Brytanii (a dokładnie z Yorkshire, czym dumnie się chwali) rodzinna firma, w swych przeznaczonych do bikepackingu torbach... »

Basama: Basama Sakpak uprząż + drybag (19 litrów)

Drugi w tym numerze zestaw do bikepackingu pochodzi z Czech i składa się z dwóch osobno sprzedawanych produktów: mocowanej do... »

poradniki

Szosą w teren

Rowery typu gravel właśnie przeżywają swoje pięć minut. Będąc swoistą wariacją na temat roweru szosowego i przełajowego, mają być... »

Na finiszu


Zwolnić!

Weronika Leczkowska
 
Szybko biegnę z pracy do domu, gotuję cokolwiek, błyskawicznie jem obiad z rodziną. Naczynia wrzucam do zmywarki, nastawiam pralkę, spoglądając co chwilę na zegarek sprawdzam lekcje córki. Wreszcie następuje koniec popołudniowych obowiązków. Czas na wolność!
Sprawnie przebieram się w „rowerowe”, szybko wkładam buty, szybko czapkę. Mam wrażenie, że każda sekunda się liczy. Cywilizacja pośpiechu dopada wszystkich, nawet mnie. Dopiero kiedy wsiadam na rower, potrafię zwolnić…
Jadę sobie niespiesznie, dokładnie chłonąc to, co wokół. Ptaki świergolą (ewidentnie wiosennie!), koty marcują, psy zajęte zalotami kompletnie nie zwracają na mnie uwagi. Głowa lekka, wręcz nienaturalnie lekka… Cholera, zapomniałam kasku! Wracać, czy nie wracać? Znów zmarnuję cenne minuty. Eh, wrócę, bo bez kasku marzną mi uszy. Znów pędzę pospiesznie do domu (a tak bardzo chciałam wyjeździć się przed zmrokiem!). Przez kilkanaście minut nerwowo biegam po pokojach w poszukiwaniu zguby. Nie ma, kask ulotnił się, przepadł (był tak piękny, że pewnie mi go ukradli?). Dopiero kiedy siadam w fotelu zrezygnowana, przypominam sobie, że zostawiłam go przed domem. 
Wybiegam, zakładam mój hełm i po dłuższej chwili pedałowania i uspokajania rozstrojonych ciągłym pędem nerwów znów słyszę śpiew ptaków i wycie kotów… Wiosna, nawet ta wczesna, to czas, gdy nogi same niosą.
Otwieram oczy. Leżę na czymś twardym. Jest ciemno. W świetle migającej latarki widzę, że chyba jestem w lesie, na jakiejś drodze. Co ja tu robię? Nie wiem, nie pamiętam. Obok mnie wolno kręci się koło roweru, ale ten fakt nie bardzo do mnie jeszcze dociera. Próbuję się skupić, ale szybciej niż wspomnienia dochodzi mnie ból wplątanego w ramę rowerową kolana. Wyplątuję się więc spod roweru i leżę. Czy coś mnie jeszcze boli? Mam wrażenie, że ból nogi jest wszędzie, nawet w głowie. A może nie ma go nigdzie? Postanawiam poleżeć chwilę, aby zorientować się w sytuacji. 
Powoli dociera do mnie, gdzie jestem i co się mogło wydarzyć – przewróciłam się, ale przeżyłam. Głowę mam całą prawdopodobnie tylko dlatego, że mam na głowie kask. Jak dobrze, że nie uległam presji czasu i po niego zawróciłam! Jak dobrze, że nie zawsze się spieszę! Teraz też się spieszyć nie będę – nade mną milion gwiazd, wokół cudowny mrok i cisza. Mimo zimna, jakie odczuwam leżąc bezpośrednio na ziemi, jest magicznie! Mimo odczuwanego bólu, w tej ciszy, spokoju wieczoru i braku pośpiechu jestem naprawdę szczęśliwa. Na początek wiosny obiecuję więc sobie tylko jedno: zwolnię! 

Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa.  Swój świat opisuje na blogu www.wronabezogona.pl. 
 

 



Zdjęcie: Weronika Leczkowska