okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> Kraina osobliwości

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na szlaku >> Małopolska: Gorlice i okolice


Kraina osobliwości

Anita Demianowicz
Domek na wzgórzu w bliskich okolicach Gorlic, w drodze do Siar
Gorlice znam od dzieciństwa. A przynajmniej tak mi się zawsze wydawało. 
Póki nie odwiedziłam ich jako turystka, tak naprawdę niewiele o nich wiedziałam. Poza tym, że zapłonęła tu pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa.
 
Obok kapliczki przy ulicy Węgierskiej z rzeźbą Chrystusa Frasobliwego przechodziłam wiele razy, każdego dnia w drodze do szkoły i z powrotem. To właśnie w tym miejscu, w 1854 roku zapalono pierwszą na świecie uliczną lampę naftową. I tu zaczynam swoją rowerową wycieczkę po mieście.
Gorlice nie są duże. Dziś liczą niecałe 30 tysięcy mieszkańców. Wielu młodych ludzi wyjechało stąd na studia i już nie wróciło. Mimo że miasto jest stosunkowo niewielkie, korki na ulicach są spore. Rower okazuje się więc idealnym środkiem transportu do odwiedzenia najciekawszych miejsc. Jest ich kilka, również poza samym miastem. Turystyczne atrakcje łączy przede wszystkim nafta. Gorlice są bowiem swego rodzaju kolebką nafciarstwa. Dlatego po postoju przy kapliczce – w miejscu, w którym zapłonęła osławiona uliczna lampa naftowa, ruszam do skansenu „Magdalena”. Nie jadę jednak główną drogą, ale skręcam w stronę wału, który biegnie wzdłuż rzeki Ropy. Kilka lat temu poprowadzono po nim ścieżkę rowerową. Jest ciszej i spokojniej. Tu już można zaobserwować atrakcyjne położenie Gorlic – w dolinie rzeki, na północnej granicy Beskidu Niskiego.
– Skąd pomysł na otworzenie skansenu? – pytam Kazimierza Dudka, który opowiada mi historię przemysłu naftowego. Okazuje się być idealną osobą, ponieważ w kopalnictwie przepracował 44 lata. Pan Kazimierz to ostatni kierownik kopalni „Magdalenka”, reprezentujący czwarte pokolenie w tej branży. Prababcia miała kilka kopanek, dziadkowie z obu stron, a także rodzeństwo pracowali w przemyśle naftowym. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Anita Demianowicz