okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 1/2018 >> Czy rower na zdrowie wychodzi?

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Styl życia >> kolarstwo: niszczy i uzdrawia


Czy rower na zdrowie wychodzi?

Piotr Ejsmont
Mistrz świata Rik Van Looy łamie obojczyk na Tour de France w 1963 roku
Wiem to po sobie. Jak jeżdżę, to nie choruję. Wsiadłem na rower od razu jako kolarz, w wyniku zalecenia lekarza sportowego. Nie raz cierpię na siodełku jak zbity pies i pytam samego siebie, za jakie grzechy popełnione i niepopełnione? 
 
Deszcz, grad, śnieg, zimno, wiatr, który zwala z roweru… Upał, bruki i dziury w drogach… Na szczęście nieliczne kraksy, perfidne góry, na których wypluwa się płuca. Żadna z tych rzeczy nie jest w stanie powstrzymać mnie przed kolejną jazdą. Jest coś, co trudno określić słowami, a co wpływa na prawie metafizyczną ocenę pedałowania. Przede wszystkim uczucie wolności, porównywalne chyba tylko do lotu ptaka. Szczególnie jest ono odczuwane na zjazdach, kiedy rower staje się częścią ciała i skręca oraz skacze, jak chcesz. Kiedy jesteś już wprawiony technicznie, można obudzić w sobie demona szybkości. Wielu cyklistów kojarzy jazdę rowerem z aktem prawdziwej wolności. Jakiś stopień wymęczenia się na rowerze jest potrzebny, by poznać swój organizm, nie tylko pod względem fizycznym. Tajemną mocą bicykla jest to, że potrafi on wyczyścić nam głowę, zresetować myśli o trudach codziennego życia. 
Często znajomi potwierdzają mój pogląd, że rowerzyści są osobami w większości pozytywnie nastawionymi do życia. Być może sprawia to stały kontakt z naturą. Kiedy jadę, obserwuję chmury, wierzchołki drzew, by zorientować się, z której strony wieje wiatr. Odkrywam w przyrodzie zmiany pór roku. Spotykam jelonki, zające, kuny, dziki, lisy, bociany, myszołowy, orły, wróble, skowronki, łabędzie, nawet gąsienice, motyle, biedronki. Także konie, barany, owce, kury, koty, psy sportowe i te wściekłe. Za wyjątkiem tych ostatnich, żyjemy wszyscy w wielkiej symbiozie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Roger De Maertelaere „Rik Van Looy”