okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

strona główna >> 12/2017 >> Nacieszyć oczy, zapamiętać widok

nowości

BCM Nowatex Vezuvio Vento Black

Jesienią zeszłego roku w nasze ręce wpadła najnowsza kurtka polskiej marki Vezuvio (BCM Nowatex). Vento Black to lekka i wszechstronna kurtka... »

poradniki

Z duchem czasu

To, co starsze, nie zawsze jest lepsze. Czasem warto przełamać swój lęk i przykładowo przejechać się na rowerze z 29-calowymi kołami.... »

Styl życia >> Przemysław Zaręba


Nacieszyć oczy, zapamiętać widok

Z Przemysławem Zarębą, który sukcesywnie traci wzrok, ale nie schodzi z siodełka, rozmawia Jakub Terakowski
Nad Bałtykiem, podczas wyprawy dookoła Polski
Na łamach „Rowertouru” rozmawiamy zawsze albo o wyprawach, które już się odbyły, albo o planowanych. Tym razem jednak chciałbym porozmawiać o wyprawie, która się nie odbędzie...

– Tak, moja wymarzona wyprawa rowerowa do Hiszpanii już nigdy nie dojdzie do skutku. Nic się w tej kwestii nie zmieni, może być jedynie gorzej. Tracę wzrok, proces postępuje i przyspiesza. To retinitis pigmentosa (zwyrodnienie barwnikowe siatkówki), choroba wciąż nieuleczalna. Moje obecne pole widzenia obejmuje już mniej niż pięć procent obszaru, który dostrzega zdrowy człowiek. Patrząc dokładnie na wprost, widzę jeszcze całkiem dobrze, ładną kobietę z daleka zauważę... (śmiech). Ale gdyby stanęła obok mnie nawet Miss Polonia, to ją przeoczę. Trudno to wytłumaczyć osobie widzącej. Na swojej stronie internetowej prezentuję schemat, gdzie po prawej stronie jest pełen kadr, zgodny z percepcją człowieka zdrowego, a z lewej tylko mały punkt w centrum, na czarnym tle. I pytają mnie ludzie, czy ja też widzę tę czerń? Nie, widzę tylko ten mały punkcik, poza nim nie ma nic; można to porównać do przysłony aparatu fotograficznego. Moja rowerowa wyprawa do Hiszpanii zagrażałaby więc bezpieczeństwu mojemu i innych; musiałem zrezygnować. Jeszcze w lipcu nic na to nie wskazywało, byłem przekonany, że do całkowitego zamknięcia pola widzenia zostało mi dobrych kilka lat. Doskonale pamiętam ten dzień: prowadziłem rower, szedłem z kolegą, rozmawialiśmy. Nagle zahaczyłem rowerem o słupek, którego w ogóle nie zauważyłem. Wieczorem szukałem jeszcze usprawiedliwień: zagadałem się, każdemu może się zdarzyć. Ale nazajutrz poszedłem do lekarza. Nie pozostawił mi złudzeń: to ostatnie stadium choroby, kolejne zawężenie będzie skutkować całkowitym oślepnięciem.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Przemysława Zaręby