okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

strona główna >> 12/2017 >> Człapanie, sapanie, rower

nowości

Więcej światła

CatEye – japońska marka produkująca elektroniczne akcesoria rowerowe (głównie liczniki i lampki) odświeżyła swoją kolekcję... »

Toster turystyczny

Zabieranie ze sobą na wyprawę tostera może się wydawać sporą przesadą, jednak warto się dłużej zastanowić nad tym pomysłem. Gdy... »

Miejskie Shimano

Rowery typu Urban nie są często spotykane na polskich ulicach, ale zawsze przykuwają uwagę w katalogach: niegrzeczne, interesujące,... »

Pirelli dla cyklistów

Włoska marka opon samochodowych po latach przerwy powraca do rowerowego peletonu. Na początku ubiegłego wieku opony Pirelli jeździły w rowerach... »

Nowa kolekcja

Endura pokazała ubrania na sezon 2018, wśród których od razu wpadła mi w oko bluza Hummvee Hoodie 2018 – cywilny wygląd,... »

Gruby bagażnik

Szukasz bagażnika dostosowanego do naprawdę szerokich opon? Fatrack od Krossa został zaprojektowany do zadań specjalnych, gdy zwykłe gumy to... »

poradniki

Między biegami

W 2017 roku amerykańska marka SRAM ogłosiła wszem i wobec śmierć przedniej przerzutki. Hasło przyjęto z dużą ekscytacją, zwłaszcza w... »

Na finiszu


Człapanie, sapanie, rower

Sławomir Bajew
 
Podziwiam cię – usłyszałem, pnąc się po stromych schodach do studia. Na wąskiej klatce schodowej, która niegdyś była ciągiem komunikacyjnym dla służby, słychać, co kto mówi od samego dołu po samą górę. Równie dobrze mógł kogoś podziwiać gość barku w przyziemiu, jak i ktoś wychodzący ze studia na ostatnim piętrze. 
– Rowerkiem? – to już było najwyraźniej kierowane do mnie. Zatrzymałem się. Podniosłem głowę i na półpiętrze zobaczyłem uśmiechniętą Panią Redaktor G. (usilnie pragnę zachować Jej anonimowość). Widząc ją i zakładając, że to ona była autorką tych nie nazbyt wylewnych zdań zaczepno-zadzierzgających, uśmiechnąłem się i wydobyłem z siebie dźwięk, który równie dobrze mógł być potwierdzeniem, zaprzeczeniem, deklaracją lojalności, a nawet zgodą na udział w nieanonimowej ankiecie na temat preferencji, powiedzmy... rowerowych. Założenie okazało się słuszne. Rzeczywiście, Redaktor G., widząc mnie człapiącego po schodach i słysząc ciężki mój oddech, postanowiła nawiązać pierwszy tego dnia kontakt interpersonalny, odwołując się do swych skojarzeń związanych z moją osobą: człapanie, sapanie, rower. Wywnioskowałem, że podziw Pani Redaktor G. zrodził się ze względu na panującą tego dnia pogodę. Ciemno, zimno, deszczowo, wietrznie. Zapomniałem jeszcze o jakiejś atrakcji ulubionej przez dojeżdżających do pracy rowerzystów? 
Rzecz w tym, że tego dnia nie przyjechałem akurat na rowerze. Człapałem, że tak powiem „prywatnie”, człapałem ochoczo na piechura. Znacie ten rodzaj westchnień i posapów, które mają zwrócić uwagę otoczenia na źródło, z którego się wydostają? Kojarzycie te niby, ot tak sobie, wyziewane z siebie jęki, eeechy, ajajaje, cmoki i umcyki? Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tak właśnie wyglądają moje porowerowe przemarsze z parkingu do studia. Dopiero Redaktor G. mi uświadomiła, jak mocno osadzony na rowerze jest społeczny odbiór mojej osoby. Oświadczam zatem uroczyście, że jak leje i wieje, to nie głupieję! Jestem zapalonym rowerzystą, ale nie wariatem. Mam zasady, ale z żelazną konsekwencją trzymam się ich na innych (istotniejszych) obszarach. Czasem rozsądniej jest odpuścić, niż po ciemku narażać na szwank siebie i innych. Ale podziwiać Pani nie bronię, Pani Redaktor G. Wręcz, że tak powiem, przeciwnie! 
 
Sławomir Bajew – dziennikarz Radia Poznań, prowadzi Listę Przebojów i pasmo południowe, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.