okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży
pierwszy rower
skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

centrumrowerowe.pl

znajkraj.pl

trasymasy.pl

sportportal.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Z Elbląga do Białegostoku

poradniki

Brudna robota

Zgrzyty, piski lub przeskakujący łańcuch to tylko niektóre z oznak zaniedbanego napędu. Rozwiązaniem jest zazwyczaj regularne czyszczenie... »

Teksty Czytelników


Z Elbląga do Białegostoku

Adam Słupski
MOR w Baniach Mazurskich
W tym miejscu możecie przeczytać relacje Czytelników, których nie znajdziecie w papierowych wydaniach „Rowertouru”. Teksty są autorskie, a redakcje nie ingeruje w ich styl i język. Niech i one będą inspiracją dla Waszych wypraw i wycieczek. 
 
Green vèlo wreszcie otwarte! Trasa popularyzująca mniej znane zakątki wschodniej i północno-wschodniej Polski. Ponad 2000 kilometrów. Zatem nie ma na co czekać. W drogę!
Wybrałem północny odcinek szlaku od jego początku w Elblągu do Białegostoku. Stanowi on około jednej trzeciej długości całej trasy, według mapy ok. 650 km. W rzeczywistości przejechałem jednak 150 km więcej zwiedzając mijane miejsca oraz uzupełniając szlak dodatkowymi wypadami.
Elbląg przywitał mnie sążnistą ulewą, ale już po godzinie promienie słońca zachęcająco wyciągnęły mnie z hali dworca PKP. Przygodę z Green vèlo rozpocząłem więc od zwiedzenia miasta. Po zniszczeniach wojennych zostało ono odnowione dopiero na przełomie wieków, ale jak piszą w przewodnikach i broszurach wygląd kamienic ma dość luźny związek z widokiem miasta sprzed kilkuset lat. Po obejrzeniu centrum oraz nacieszeniu oczu panoramą Elbląga z Wieży Targowej ruszyłem. Znaki szlaku znalazłem niedaleko od Wieży, jakież jednak było moje zdziwienie, gdy po kilkunastu minutach zamiast docierać do rogatek znalazłem się w miejscu rozpoczęcia. Najwyraźniej minąłem odbicie szlaku, a znalazłem te znaki, które prowadziły do jego początku. Z mniejszym entuzjazmem, ale za to bardziej uważnie ponownie za nimi podążyłem, aby wkrótce znaleźć się w Parku Krajobrazowym Wysoczyzny Elbląskiej.
Jest to przepiękny trzydziestokilometrowy odcinek biegnący po zalesionych pagórkach na północny wschód od Elbląga. Trudno byłoby wymarzyć sobie ciekawszy początek trasy: las, świergot ptaków, podjazdy (najwyższy punkt tego odcinka znajduje się na wysokości ok. 180 m n.p.m.) i czasami kręte zjazdy, wody Zalewu Wiślanego, piękna szeroka plaża w Kadynach zwana nie bez kozery Srebrną Riwierą, a także powiew wiatru i zapach morza. Dla mnie, człowieka z południa Polski, jest to esencja wakacji.
Późnym popołudniem dotarłem do Tolkmicka, małego, ale bardzo urokliwego miasteczka znanego miłośnikom przygód Pana Samochodzika, bohatera powieści dla młodzieży Zbigniewa Nienackiego. Po przejechaniu się brukowanymi uliczkami i krótkim popasie, w czasie którego zjadłem ostatnie zapasy prowiantu przeznaczone na ten dzień ruszyłem do celu mojej dzisiejszej podróży, czyli Fromborka.
Po zakwaterowaniu u stóp wzgórza, na którym wzniesiono katedrę, udałem się do sklepu po zakupy na kolację, ale omal się nie spóźniłem nie mogąc oderwać wzroku od widoku samej katedry i murów ją okalających oświetlonych zachodzącym słońcem. Absolutnie wyjątkowe zakończenie dnia. Skoro pierwszy dzień był tak atrakcyjny, to co będzie dalej?
Deszczowe dopołudnie spędziłem zwiedzając katedrę fromborską i muzeum poświęcone Mikołajowi Kopernikowi, ale także zawierające zbiory prezentujące przedstawienia świętych oraz przedmioty liturgiczne i starodruki.
Green vèlo wyprowadza rowerzystów z miasta na północny wschód równolegle do brzegu Zalewu Wiślanego w niewielkim oddaleniu od niego. Ja wybrałem jednak wyłożoną płytami betonowymi drogę biegnącą tuż przy brzegu. Jest to rozwiązanie mniej wygodne (trzęsie), ale pozwalające na bezpośrednie dotarcie do ujścia rzeki Pasłęka, które szlak omija. Wystarczy odbić w lewo za znakami do osady Ujście, aby zobaczyć charakterystyczny kształt deltowego ujścia rzeki: nurt, który co kilkadziesiąt lub kilkaset metrów przebija się wąską odnogą do Zalewu Wiślanego.
Dalej szlak skręca w głąb lądu biegnąc w górę wijącej się Pasłęki jej lewym brzegiem. Można wybrać jazdę specjalnie przygotowaną ścieżką szutrową (jeszcze słabo ubitą) na grobli przeciwpowodziowej, lub płytami betonowymi poniżej grobli. Po kilku kilometrach z uwagi na silny wiatr wybrałem to drugie rozwiązanie. Obie drogi doprowadzają do miasteczka Braniewo, które wita już z daleka stojącym tuż nad rzeką kościołem Św. Krzyża. Jest to miasto dwóch „naj”: najstarsze miasto Warmii oraz mające najstarszy murowany obiekt na tych ziemiach - wieżę, którą mijamy jadąc za znakami.
Z Braniewa wyjeżdża się ulicą wzdłuż domów przypominających trochę śląskie familoki i jedzie kolejne niemal 40 kilometrów przez pola i lasy, asfaltem i szutrem do Pieniężna, który stanowił miejsce mojego drugiego noclegu. Rano zwiedzając miasteczko przejechałem obok reklamy informującej o kumulacji w pewnej grze losowej. Pomyślałem, że będąc w miejscu o takiej nazwie nie mogę nie zagrać. Niestety skończyło się na nadziejach.
Celem trzeciego dnia było dojechanie do końca pierwszej mapy, a najważniejszym miejscem do zwiedzenia – zamek biskupów w Lidzbarku Warmińskim.

Zdjęcie: Adam Słupski

1  2  3  4  5  następna »