okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2017 >> Psia pogoda

nowości

Limitowane buty

Rowerzyści uwielbiają limitowane edycje produktów – przynajmniej ci, którzy wyszukują nowości dla „Rowertouru”!... »

W drogę z ukochanym...

… pieskiem. Basil – znany producent sakw, koszy i akcesoriów do rowerów miejskich, zaprezentował koszyk na bagażnik,... »

Laweta dla cyklisty

Polska myśl techniczna nie ustaje w poszukiwaniach swojej niszy w rowerowym świecie. Mamy już świetne przyczepki pod sakwy, mamy sakwy, a... »

Dla wymagających

Nowa opona w rodzinie Schwalbe Marathon: GT Tour łączy zaawansowaną ochronę przed przebiciem (6/7 w skali Schwalbe Protection) z nowym profilem... »

Składak na doby

Słynne składaki amerykańskiej firmy DAHON będzie można w tym sezonie nie tylko kupować, ale też wypożyczać. Dzięki możliwości złożenia... »

Skutecznie i bez obijania

Zapięcie Axa Holding 1000 wyróżnia się możliwością wygodnego złożenia do niewielkich rozmiarów i umocowania na przykład na... »

poradniki

Lekka i oddychająca

Nikt z nas nie lubi, gdy mokra od potu odzież lepi się do ciała. Korzyści, jakie płyną ze stosowania termoaktywnego ubioru przemawiają za tym,... »

Qeridoo Kidgoo 2

 rowertest >> Qeridoo Kidgoo 2 »

Na finiszu


Psia pogoda

Weronika Leczkowska
 
Biegnę sobie spokojnie po drodze, gdy nagle zza płotu wybiega pies i gryzie mnie boleśnie w kostkę. Drań jeden. Oglądam nogę – jest krew. Wbiegam więc za czworonogiem na posesję i pytam kobietę wieszającą pranie, czy szczepiony. Ta lekko spanikowana mówi, że owszem. Zanim jednak zdąży pobiec po papiery, ja biegnę już dalej. Bo wystygnę, bo stracę tempo, bo – cholera jasna – ten sierściuch przerwał mi (płynące z aktywności fizycznej) wydzielanie się endorfin! 
Dopiero gdy godzinę później docieram zziajana i ociekająca potem do domu (nie będę oszukiwała: bieganie jest bardzo przyjemne, ale nie jest ono moją mocną stroną), przychodzi otrzeźwienie. Muszę naocznie stwierdzić, czy ten zębaty potwór był szczepiony na wściekliznę.
Zjawiam się więc w tym samym miejscu (tym razem przyzwoicie, bo rowerem) kolejnego dnia. Podobnie jak wczoraj furtka otwarta, a kundel wybiega do mnie z paszczą. Dlaczego tym razem nie gryzie? Pewnie jestem spokojniejsza w ruchach, pewniejsza (ha, przewagą roweru nad bieganiem jest to, że jak mocniej pokręcisz pedałami, to zwykle uciekniesz przed bestią), w każdym razie po krótkiej wymianie zdań pies wraca na podwórko ze spuszczoną głową i podkulonym ogonkiem. Ja (oczywiście zadowolona z efektu wymiany myśli) za nim. Właścicielka jest, tym razem nie wiesza prania, ale jest bardzo zdziwiona moją wizytą. 
– Pani pokaże kostkę, taki mały pies, nic wielkiego stać się nie mogło.
Tymczasem pies podchodzi, delikatnie obwąchuje, nie jest znów taki zły…
– Trzeba kopnąć kundla, podwinie ogon i ucieknie. Wszyscy tak robimy – udziela mi dobrej rady gospodyni.
– Obejdzie się – odpowiadam już nieco zirytowana. Jeśli codziennością tego psa są kopniaki, nie dziwię się, że musi to sobie odreagować, gryząc przechodniów.
Oglądam papiery czworonoga i mówię kobiecie, że powinna psa zamykać, bo naraża się na niepotrzebne kłopoty…
– Pani, ale on nie zawsze taki. Raz ugryzie, innym razem tylko poszczeka…
– To podobnie jak ja – z reguły jestem spokojna, czasami jednak nerwy mi puszczają i kąsam. No i właśnie puściły mi w tym momencie.
Nie będę opisywała szczegółów dalszego dialogu. Wystarczy tylko napisać, iż obiecałam właścicielce, że będę pod jej domem codziennie (choćby po to, by obserwować zachowanie psa – szczepionki nie zawsze są skuteczne). Jeśli w tym czasie choć raz spotkam tego kundla biegającego luzem po drodze, skieruję sprawę na policję.
No i mam powód do codziennej aktywności fizycznej. Nawet w tę jesienną szarówkę. 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.